Największy cios w moim życiu
Dodane przez Czarny dnia Styczeń 25 2020 04:55:55
Małżeństwem jesteśmy od kilkunastu lat. W chwili obecnej mamy małe dzieci. Kocham je nad życie. Wszystko się zaczęło ponad 10 lat temu. Dość świeżo po ślubie. Musiałem wyjechać służbowo do innego miasta na kilka miesięcy. Przyjeżdżałem do domu co tydzień. Nie mieliśmy jeszcze dzieci. Był to trudny czas, zbyt często się kłóciliśmy. Jej praca, rozłąka i może już zaczątek romansu. Podczas jednej z takich kłótni, dowiedziałem się, że dostała od znajomego z pracy propozycje randki r11; odmówiła. Mocno się zdenerwowałem, że dowiaduje się po czasie o takim fakcie. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Obiecała być szczerą i o wszystkim mi mówić. Opowiadałem jej jakie metody mężczyźni stosują na kobiety. Jakie kłamstwa mówią. Że będą chcieli wykorzystać, że przez cały tydzień jest sama. Ze może zostać po godzinach itp. Itd. W pracy miała mocno pod górkę bo jej szef był wrednym typem. Podczas rozmowy telefonicznej wyznała mi, że wezwał ją kiedyś i powiedział r11; albo sex na biurku albo skok przez okno. Wpadłem w szał, bo koleś był znany z tego, że zalicza panienki. Znów mi nie powiedziała tego na gorąco. Błagałem ją żeby mi wszystko mówiła. Wysłucham i razem to rozwiążemy. Obiecała, że tak zrobi. Był to drugi sygnał, który miałem z tyłu głowy. Wiedza ta, nie pozwalała mi nie mieć do niej uprzedzeń. W pracy starał się jej pomagać główny bohater przyjaciel XX. Pomógł jej rozruszać sprawę z mobbingiem, ale ostatecznie moją żona jak i XX zostali przeniesieni do dwóch innych oddziałów firmy. Po bardzo krótkim czasie XX przeniósł się do oddziału mojej żony r11; teraz już wiem dlaczego. Moja żona tłumaczył mi, że on w tamtym oddziale zaczynał i zna ludzi itp itd. Potrafiła go nawet przyprowadzić do naszego domu aby nam pomógł jakieś dokumenty wypełnić. Denerwowało mnie to bo sam potrafię załatwiać takie rzeczy, ale ona się uparła, że odrzucają za drobne błędy a XX niedawno już takie poprawnie napisał. Dodatkowo byliśmy u XX i jego żony na przyjacielskiej kolacji. Jak o tym teraz myślę tor30;.. Po moim powrocie na stałe do domu, zaczęło się. Dostałem smsr17;a z nieznajomego numeru sugerującego że coś jest nie tak. Zażądałem wyjaśnień. Nie wiedziała o co chodzi. Może jakaś pomyłka. Kolejny sygnał to telefon od kolegi r11; stary ponoć jakiś XX podbija do twojej zony. Przesiaduje u niej itp. Odpowiadam, że znam gościa i wszystko jest ok. Kolejny powód do mojej nieufności. Apogeum to telefon kochanka XX do mojej zony gdy byliśmy razem w pokoju. Informuje ją, że ktoś zawiadomił jego żonę o ich domniemanym romansie. Moja żona natychmiast do niej dzwoni przysięga, że nic takiego nie miało miejsca. Następnie mi mówi to samo. Płacze i błaga, żebym jej uwierzył. Nie uwierzyłemr30;r30;.ale dałem szanse, której mocno żałuje. Nastał spokój. Pojawiły się dzieci, nowe lokum z kredytem na wiele lat. Podczas tego spokoju słyszałem czasami, teksty że XX zaliczył kiedyś moją zonę. Kumulacja nerwów i kolejne wspomnienia pana XX dały upust moim emocjom. Po powrocie do domu powiedziałem, że musimy odbyć bardzo poważną rozmowę. Zażądałem prawdy o tamtym zdarzeniu. Przyznała się, do zdrady. Trwało to przez rok czasu z krótkimi przerwami. Zaczęło się zaraz po moim wyjeździe i ciągnęło jeszcze kilka miesięcy po powrocie r11; do telefonu żony i pana XX. Przysięgała, że były tylko pocałunki i nie było żadnego sexu. Wrzeszczałem, że nie wierze. Nie wierze. Dodała, że ręce w majtkach tez były. Na drugi dzień dałem jej możliwość wylania z siebie wszystkiego i oczyszczenia sięr11; zaznaczyłem ile razy mnie już okłamała w życiu. Powiedziała, że najważniejsze już usłyszałem. Szczegółów nie będzie mówić bo mnie mogą zaboleć. Tłumaczyłem jej i prosiłem r11; powiedz mi prawdę. Nie wykorzystała tej ostatniej szansy. Kolejnego dnia jej powiedziałem, że mężczyzna nie będzie przez rok ciągnął romansu dla pocałunków. Przysięgała, ze tylko pocałunki i ręce w majtkach. Nie wytrzymałem. Podniesionym głosem musiałem zapytać: Robiłaś mu loda r11;nie, Lizał ci cipkę r11;tak, Waliłaś mu ręką r11; tak. Nie miałem już sił zadawać więcej pytań. Kobieta, którą uważałem za mądra i wierną zadała mi największy w życiu cios. Dla niej nie było sexu r11; bo sex to jest członek w pochwie. Nie chce znać dalszych mało znaczących wg niej szczegółów, które zapewne są bardzo znaczące. Ale dla mnie będą strasznie bolesne. Jakby tego było mało to zarzekała się, że chciała to wszystko skończyć, ale ja szantażował. Ze wywalą ja do innego oddziału z dala o domu. Przyszło moje kolejne załamanie r11; wybrała spotkania, zamiast to zakończyć.. Kolejny raz mi nie powiedziała . Nie poprosiła o wsparcie. Wszystko rzekomo z olbrzymiej miłości do mnie. Nie potrafię się pozbierać. Chodzę normalnie do pracy. Mieszkamy razem. Śpimy osobno. Brzydzę się nią w każdym aspekcie. Strasznie mnie boli to, że mam znacznie większy popęd seksualny od niej i nigdy jej nie zdradziłem. A ona z potrzebami na poziomie raz może dwa w tygodniu, poszukała sobie przygody. Przygody, która na chwile obecną zrujnowała nasz związek. Jak sięgam wstecz pamięcią i przypominam sobie jak jej opowiadałem o koleżankach, które zdradzają swoich mężów to dopiero do mnie dociera, że ja już tez byłem wtedy zdradzany. Pokazywałem jak one kłamią i oszukują mężów. Mówiłem kto z kim. W duchu się cieszyłem mam tak taka wspaniałą wierną żonę. W jak olbrzymim błędzie byłem wyszło dopiero po latach. Błaga mnie o przebaczenie. Przyznaje się do największego błędu w swoim życiu. Chce żebym z nią poszedł na terapie małżeńską. Prosi o wspólne modlitwy. Chce abyśmy nadal byli małżeństwem. Gdyby nie dzieci, nie czekałbym minuty z rozwodem. Za dużo było przez cały nasz związek kłamstw z jej strony. I każde nawet małe kłamstwo odkładało mi się w głowie. Przez to nie mogłem jej traktować też tak jakbym chciał. Miałem blokady przed namiętnymi pocałunkami w usta. Zdarzały się. Ale i ja i ona na pewno chcielibyśmy dłużej i soczyściej. To ja jej kupowałem ubrania, bieliznę i wody toaletowe. Przed potwierdzeniem zdrady miewałem takie myślir11; ja kupuje a ciekawe kto to ściąga. Ale po chwili sam siebie ganiłem, że przesadzam. A jednak nie przesadzałem. Czy jej zaufam r11; raczej nie. Od pierwszego zdarzenia dokładała tylko kolejne i nic nie mogłem wymazać z pamięci. Cały czas pamiętam pierwsze kłamstwo. I nadal twierdze, że wszystkiego co ważne mi nie powiedziała. Czy jej wybaczę r11; nie wiem. Może tak, ale nigdy nie zapomnę. Zemsta r11; nie potrafię iść i zaliczyć w ramach rewanżu. Zbyt mocno szanuje instytucję małżeństwa. Ja przysięgałem i dotrzymam przysięgi. Moim dzieciom też bym tego nie zrobił. Co dalej?- nie wiem. Na pewno nie pozwolę aby jakiś gościu, którego moja żona prawdopodobnie by szybko znalazła układał do snu moje dzieci. Nie mógłbym żyć bez widoku moich słodko śpiących nad ranem smerfów. Ja chce być ich ojcem i prowadzić je przez życie. Dzieci są dla mnie wszystkim.
Rozszerzona zawartość newsa