Kiedy to minie
Dodane przez Peppa dnia Grudzień 08 2019 15:53:53
Początek jak zawsze, było pisanie na komunikatorze,bo to przyjaźń,bo super się rozmawia bo daje wsparcie... Mam 38 lat, jestem żonaty od 7 ,mamy dwoje dzieci.zona poznana faceta mieszkającego w Belgii na jakiejś grze on-line,rozmowy,wsparcie przez internet,generalnie nie potrafię tego zrozumieć,bo czegoś brakowało... W kwietniu tego roku po sprawdzeniu historii było już gorąco,zona zakochana,szukala w sieci jak szybko się rozwieść,kwota alimentów,jak bardzo go pragnie,co do faceta,zonaty ,czworo dzieci,mieszka dalekoo nim jeszcze później.czulem że coś jest nie tak,i stało się,zlapalem żonę w maju na cyberseksie,robila to w pokoju dzieci przy spiacym dziecku że smaryfonem w ręku,stalem jak wryty,wtedy umarłem,na koniec rozmowy usłyszałem kocham Cię... Jak struty kilka dni dostałem do głowy... Rozmawiałem z kilkoma znajomymi bo psychicznie wysiadalem.Po kilku dniach dałem znać żonie tego faceta co jest grane,facet mi groził że mu małżeństwo rozwaliłam 😊,Od jego żony dowiedziałem się że pije,bierze sterydy taki typowy koks.zona oczywiście zazekala się że koniec,po miesiącu znowu wyszło że mają kontakt chociaż nigdy się nie widzieli,znowu straszny ból ,znowu cierpienie,zona płakała że to koniec z nim, że kończy relację,oczywiscie znowu dałem znać jego żonie i wywaliła go z domu,wiem że żona jeszcze z nim chwilę pisała, że on chce z nią być,ona pewnie też bo zakochana.znowu sciaglem jej historię,pikantnr opisy co będą robić,i że on,ze on chce mieć je obie,ze ona wpadła to ja nakręcił jak chciał,szukal torby na spermę...do niej to nie dochodziło bo ona tak zakochana,kilka miesięcy cierpienia,wyzwalem ja,dwa razy doszło do szarpaniny,straszyla mnie że sobą skończy.jest grudzień do mnie dzisiaj wszystko wraca,nie potrafię, lub nie umie przebaczyc,sam nie wiem.Zona mówiła że chce żeby się poukładało,ale nie potrafię już zaufać,mam znowu przeczucie że coś jest nie tak,ze znowu ma z nim kontakt,jak pytam to mówi że dawno to zakończyła.jej wyczyny przez mesangera sciaglem,znajoma pracuje w prokuraturze,za jej wyczyny przy dziecku prokurator znalazł 6 zarzutów,konsekwencja może być odebranie praw rodzicielskich,zakaz zbliżania do dzieci oczywiście z rozwodem,nie zrobiłem tego,tak myślę czy jeszcze kiedykolwiek będę szczęśliwy,czy ten potworny ból zniknie,bo mam dni że nie jestem w stanie funkcjonować,to mnie zabija,zostalem bo są dzieci,zona twierdziła że naszego małżeństwa już nie było od roku,ja pracowałem żeby miały wszystko,takie czasy.czy to ma sens, nie myślę tyllko o sobie,sa dzieci które kocham ponad życie,jej perfidnosc rozpuszczonej jedynaczką jednak stawia cień na dalsze życie,bo sam nie wiem czy jeszcze się to powtórzy a wtedy to jak pokaże czym jest perfidnosc... Minęło tyle czasu a ja czasami jeszcze płaczę,czy to kiedykolwiek minie
Rozszerzona zawartość newsa