nie udaje się wrócić...
Dodane przez z100 dnia Listopad 17 2019 11:38:20
Moja historia jest taka po 10 latach małżeństwa zona powiedziała, że nie chce ze mną być. Byłem zaskoczony. Odkryłem że od wielu miesięcy na maksa romansuje i w koncu jeden z romansów rozwinęła tak, że chce się rozwieść... Walczyłem o związek, bo ja nadal kochałem i dla dzieci. Jakby się udało... nastąpił reset, obiecała być szczera, przez kilka miesięcy czułem, że jest dobrze i odetchnąłem, znowu poczułem sie dobrze i bezpiecznie przy niej... Ale minęły 4 lata i sprawa wraca... :( Żona mówi, że jest niezadowolona z małzenstwa, że jej się nie podobam i odkryłem, że znowu szuka szczęścia w necie :( Czuje się strasznie, pęka mi serce. Małżeństwo było dla mnie czymś bardzo ważnym, podstawowym, ponad chwilowe fascynacje i czasowe zniżki zadowolenia. Ona widzi to inaczej - musi być zadowolona, zakochana. Myslę, że jestem przystojny, inteligentny, mam dobrą pracę, z miłością zajmuje się dziećmi, strałem się zawsze dbać o to żeby żona mi się podobała i mieć do niej pozytywny stosunek, patrzeć na nią z miłością (też się zmieniła - zestarzała, przytyła)... ale to widać za mało. No i jestem na krawędzi. Strasznie mi smutno, coś we mnie znowu pęka. Czasem nie chciałbym żyć. Idę na własną psychoterapię, idziemy też na wspólną... ale jakoś słabo to widzę, zastanawiam się, czy po tym jak ktoś kogoś przestał kochać, zdradzał na maxa, ma kolezanki i przyjaciółki które same mają kochanków i się rozwodzą... to czy potrafi być w małżeństwie? Ale tak trudno mi się pogodzić, że mój świat znowu się rozpada. A może rozpada się iluzja świata, którą podtrzymywałem od dłuższego czasu w głowie? :(
Rozszerzona zawartość newsa