Pozwoliłam wrócić, ale nie wiem czy dobrze robię
Dodane przez Rozalia dnia Sierpień 30 2018 22:26:08
Witajcie, Zanim założyłam konto przeczytałam wiele napisanych tu historii i porad. Także na to liczę. Tak na prawdę nie wiem co robić. Od romansu mojego męża minęło już kilkanaście miesięcy, i te najgorsze chwile mam za sobą. Jesteśmy razem 13 lat, mamy dzieci. Zdrada była wynikiem kryzysu który dopadł nasze małżeństwo. Ja skupiona na dzieciach, mąż na pracy. Oboje byliśmy samotni, ale że względu na totalny brak komunikacji, każde z nas uważało że jakoś to będzie. Mąż zbliżył się do koleżanki z pracy, najpierw kilka miesięcy rozmowy, smsy, potem raz wylądowali w łóżku i wtedy się wydało. Na początku myślałam że nie będę w stanie mu wybaczyć i zapomnieć, ale z czasem emocje opadły. Mąż postanowił walczyć o mnie i o nasza rodzinę. Nie jest typem człowieka, który tak jak ja, będzie studiował fora i szukał pomocy w Internecie. Robi dużo. Pomaga mi w wszystkim, w domu ale także w radzeniu sobie z demonami które czasem jeszcze się pojawiają. Ja na razie nie deklaruje nic. Nie kocham, ale też już nie nienawidzę. Jestem. Nie wypominam. Nie śpimy ze sobą, chociaż czasem są pieszczoty, ale nic więcej. Nie potrafię, bo boję się że wtedy stracę moją zdystansowana pozycję. Poza tym ja czuję że on powinien więcej. Sama nie wiem co powinien robić, czy inicjować rozmowy, czy właśnie czytać jakieś artykuły i mi o tym opowiadać, że też się interesuje? Ja czuję że on zamknął temat i chciałby więcej do tego nie wracać. Patrzeć do przodu. Nie rozgrzebywac. on chce iść na terapię powiedziałam załatw. Zadzwonił, termin za miesiąc. Pytam po co ci terapia, on żeby mieć spokój, że pomoże zamknąć ten rozdział. Ja man swój cel w tej terapii, bo liczę na to, że dowiem się dlaczego to się stało, gdyż on nie potrafi mi odpowiedzieć Może trochę za wiele oczekuję, ale mam nadzieję że dowiem się, czy w ogóle jest sens z nim być. Nie wiem czy nie za łatwo mu że mną poszło. Czy powinnam to tak traktować, że on musi mieć pod górkę bo za chwilę zrobi to znowu. Twierdzi że nie. Że zrozumiał. Że ciężko mu żyć z ta myślą, jaką krzywdę mi wyrządził. Kiedy powiedziałam, że mogę zostać dla dzieci powiedział że tego by nie chciał. Uprzedze od razu krytykę dlaczego go przyjęłam, a teraz chcę dyktować warunki? Nie wiem. Proszę o porady skoro już jest.
Rozszerzona zawartość newsa