Bo bez Niej wszystko traci sens...
Dodane przez _marcel_ dnia Luty 06 2014 19:32:22
Zarejestrowałem się na tym portalu w nadziei, że dzięki pomocy i radom ludzi, którzy także doświadczyli zdrady i znają ten problem z autopsji uda mi się jakoś pozbierać po tym wszystkich i może znaleźć odpowiedź na dręczące mnie pytania...Jeszcze nigdy nie czułem się tak zdołowany i rozdarty jak teraz...ale zacznę może od początku. Z moją byłą obecnie dziewczyną- Mają znamy się już wiele lat, jako że nasi rodzice się przyjaźnią. W sumie parą byliśmy ponad 6 lat i ja ze swojej strony nigdy przez okres trwania tego związku nawet nie pomyślałem o innej dziewczynie w jakiś dwuznacznych kategoriach. O Maję bywałem czasami zazdrosny jak chyba każdy facet o swoją partnetkę, szczególnie że jest bardzo atrakcyjną kobietą i wiele mężczyzn się za Nią oglądało. Ja miałem jednak do Niej bezgraniczne zaufanie i mile łechtało to moją próżność widząc jak działa na innych facetów, że wybrała właśnie mnie. Myślałam, że skoro znamy się tak długo i wiem o Niej wszystko niemożliwe jest by mogła mnie zdradzić, przecież moja Maja nie należy do tego typu dziewczyn....Kiedy powiedziała mi, że wyjeżdża na praktyki studenckie do Szwajcarii nie byłem zachwycony wizją rozstania jednak nie chciałem Jej ograniczać więc nie robiłem problemów...obiecywała, że to tylko kilka miesięcy, że potem wróci i wszystko znów będzie jak dawniej...czasami niepokoiłem się czy nie spotyka się za często z innymi facetami ale zaufanie to podstawa związku a Ona nigdy tego zaufania nie nadszarpnęła, poza tym Majka tak samo mogła podejrzewać mnie dlatego starałem się nie popaść w paranoję. Po zakończeniu praktyk dowiedziałem się, że nie wraca do Polski ponieważ dostała intratną pracę w swoim zawodzie, podpisała kontrakt itd...Zabolało mnie, że nawet nie zapytała mnie o opinię, w końcu w związku ludzie powinni ustalać wspólnie tak istotne rzeczy...nie wyobrażałem sobie związku na odległość ale Maja zaproponowała, że mogę przeprowadzić się do Niej. Zrobiłbym wszystko dla naszego związku żeby być przy Niej dlatego rzuciłem swoją pracę i wyjechałem do Szwajcarii...i wtedy wszystko zaczęło się psuć, miałem problemy z nauczeniem się języka (nie mam głowy do języków obcych) i chociaż skończyłem studia nie mogłem znaleźć pracy w zawodzie właśnie przez barierę językową dlatego musiałem podjąć pracę fizyczną poniżej kwalifikacji, Maja zna biegle niemiecki i francuski i nie rozumiała moich problemów z nauką, miała pretensje że nie rozwijam się zawodowo tylko pracuje jako robotnik ale co ja mogłem na to poradzić, starałem się jak mogłem, przecież rzuciłem wszystko dla Niej...nasze drogi zaczęły się rozchodzić, Ona coraz więcej czasu spędzała ze swoimi nowymi, szwajcarskimi znajomymi z czego największa zażyłość łączyła ją z niby z nową "najlepszą przyjaciółką" i jej bratem...koleś działał mi od początku na nerwy, pewny siebie laluś, miał wszystko ale tylko dzięki bogatym rodzicom, w różnych kłótniach Maja dawała mi go za przykład, że chociaż ma tyle pieniędzy, rodzinny biznes i nie musiałby to jednak pracuje, robi karierę, jest ambitny nie to co ja...ewidentnie na nią leciał chociaż Majacały czas utrzymywała, że są tylko przyjaciółmi ale widziałem, że ten goguś jej imponuje, czułem się nieustannie do niego porównywany a poza tym to już nie była ta sama dziewczyna, w której się zakochałem....w końcu nastało to czego się najbardziej obawiałem. Przyznała mi się, że mnie zdradziła oczywiście z nim...mówiła, że ma wyrzuty sumienia a ja naiwny postanowiłem Jej wybaczyć i jeszcze wziąłem częśc winy na siebie, bo może faktycznie nie spełniałem Jej oczekiwań...zapisałem się na intensywny kurs języka, zawziąłem się że zacznę rozwijać się zawodowo, pracowałem i uczyłem się po nocach choć nie było lekko chciałem to zrobić dla dobra naszego związku...i co? I to wszystko po to, żeby w końcu oznajmiła mi, że lepiej będzie jak się rozstaniemy, że to wszystko nie ma sensu bo dopiero teraz odnalazła prawdziwą miłość i nie będzie dłużej walczyć z tym uczuciem...wyprowadziła się do niego, mieszkają w wypasionej willi nad jeziorem a ze mną zerwała ze mną kontakt życząć mi "wszystkiego co najlepsze". Cały świat mi się zawalił, nie wiem co robić...dotychczas wszystko co robiłem, robiłem dla Niej teraz czuje się pozbawiony sensu życia i jakiegokolwiek działania...była kobietą moich marzeń, wyobrażałem sobie naszą wspólną przyszłość, chciałam żeby była moją żoną, matką moich dzieci a tymczasem...okazało się , że niedługo wychodzi za niego za mąż, to dla mnie ogromny szok bo zawsze mówiła, że nie chce się śpieszyć ze ślubem...nie wiem co robić, znajomi mówią mi żebym o Nią zawalczył, że może wcale go nie kocha tylko to zauroczenie jego ekskluzywnym życiem...chociaż ja nie wiem czy da się jeszcze cos zrobić. Proszę o radę! Z mojej strony to prawdziwe i szczere uczucie ale....warto próbować Ją odzyskać?
Rozszerzona zawartość newsa