Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 46
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,439
Najnowszy Użytkownik: WislawWozniak
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
podła kochanka
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romanscześć wszystkim.

szukam, o ile mogę to tak nazwać, porady. Byłam (lub jestem) kochanką. C. był moim klientem (jestem tłumaczem) a potem kimś w rodzaju przyjaciela. Nasza znajomość była burzliwa odkąd poczułam do niego coś i mu o tym powiedziałam, a potem, pod wpływem alkoholu, on też przyznał się, że mu się podobam, ale rano wyparł się wszystkiego. Po jego wyznaniu przez kilka miesięcy mieliśmy bardzo kiepski kontakt, ale (to są moje przypuszczenia, ale chyba dosyć trafne) kiedy w moje życie wkroczył inny facet (ja go traktowałam jak kumpla, ale on opowiadał kolegom inną wersję, o czym dowiedziałam się dużo później), C. nagle odnowił kontakt, pisał codziennie, ale oboje utrzymywaliśmy stosunki na poziomie przyjaźni. Wysyłał śmieszne obrazki, pisał z byle pretekstem, w weekendowe wieczory olewał kolegów i zarywał noce żeby pogadać o jakichś trudnych sprawach. Zaprosiłam go na swoje urodziny (a raczej on się zaprosił, bo ja nie miałam odwagi i bałam się odmowy, o czym mu powiedziałam) a on najpierw powiedział, że przyjedzie, mimo że się boi, a w dzień imprezy, 5 minut przed, napisał, że zapytał żonę i miał awanturę (żona wiedziała o naszej znajomości od kilku miesięcy i potem przyznał się, że zabroniła mu ze mną rozmawiać) i nie przyjdzie. Długo nie mogłam mu wybaczyć, ale wszelkie jego sprawy mu załatwiałam. Przez krecią robotę mojego kolegi kontakt słabł, a ja nawet nie wiedziałam o co chodzi, domyśliłam się później, że C. myśli, że jestem z kimś. Powiedziałam mu, że kolega nigdy mnie nie podrywał (wplotłam to w rozmowę) i facet, który usilnie mi wmawiał, że tylko sobie wyobraziłam, że on na mnie leci, nagle, dwa dni później, nagle przyjął zaproszenie na drinka i w progu mnie przytulił i pocałował. Tak, wiedziałam, że to niemądre, że ma żonę, ale po krótkim wahaniu, skończyło się jak się skończyło. Po seksie były dwa dni euforii, kontaktu jak nigdy dotąd, szczerych rozmów. Po dwóch dniach zaczął przeżywać, że jest egoistą i zaczął się bać, że mnie zranił i straci rodzinę. Miesiąc później powiedział, że nie możemy już tego robić, ale po 10 dniach przyszedł mnie pocieszyć i przytulić (sam wyszedł z inicjatywą, co nie znaczy, że powinnam była mu dać, ale miałam wtedy tyle stresów, że potrzebowałam towarzystwa). Dwa tygodnie później przyszedł znów, a potem jeszcze raz po tygodniu. Potem wysłał mi ckliwą opowieść o facecie, który zakochał się w innej i chciał zostawić żonę: https://m.facebook.com/602205513140644/posts/2877336185627554/?d=m
Zabolało, nie dlatego, że facet z opowieści został z żoną, ale bałam się, że on mógł się we mnie zakochać, a to i tak nic nie zmieni. Ja sama nie wiem, co czuję do niego, przez te wszystkie zawirowania i jego wahania i brak stabilizacji, mózg chyba zabronił mi się zakochać. Zależy mi na nim, cenię go jako przyjaciela, chciałabym się nim opiekować, w łóżku czułam z nim taką bliskość jak z nikim i po raz pierwszy w życiu byłam przy kimś naga bez kompleksów (w czasie, kiedy on się przyznał, że na mnie leci, ważyłam ok 100kg, kiedy poszliśmy do łóżka, po odchudzaniu, ważyłam 70kg, można się domyślić, że nie wyglądałam najpiękniej)

wracając do tematu, stwierdził, że to się już nie może powtórzyć, kontakt umarł, poza załatwianiem spraw, potem przyleciała jego żona (rzekomo na stałe), na święta wróciła do Polski, a on w święta napisał z życzeniami, potem w sylwestra. W połowie stycznia byłam z nim na komisji lekarskiej (jakimś cudem nie skojarzył, że współpracuję z tą firmą i poprosił kogoś innego o pomoc, ale zapłacił jej i odesłał ją do domu). Po komisji przeprosił za zachowanie i odnowił kontakt (suchary, pisanie z byle pretekstem). Tydzień później znów wylądowaliśmy w łóżku, a zanim przyjechał zapytał, co będzie jak znów się nie będzie odzywał (on twierdził za każdym razem, że to przeżywa, że musi przetrawić, ale podejrzewam, ze wygodniej było, bo co z oczu to z serca), dla żartu palnęłam, że do dnia kobiet wytrzymam. W dzień kobiet dostałam życzenia i nadal cisza. Uaktywnił się dopiero, gdy poprosiłam jego współlokatora o podwózkę ze szpitala po operacji. Odezwał się i zarzekał się, że pomoże mi po operacji. Pogadaliśmy od serca, odzywał się przez dwa dni, potem znów zamilkł. Napisałam w weekend 2 tygodnie temu, trafiłam bardzo kiepsko, bo miał nawał spraw (wszyscy stresują się obecną sytuacją) i na zaproszenie do mnie, powiedział, że to się nie może powtórzyć i że obiecał komuś, na kim mu zależy (raczej nie żonie). Przez wszystkie stresy dosyć mocno się zdenerwowałam i rozpisałam, a on rano napisał, że ma rodzinę, mogą się zarazić i co ja od niego chcę, czy uważam, że poświęci rodzinę dla mnie (nigdy nie stawiałam mu ultimatum), stwierdził, że jestem nieobliczalna i ma nadzieję, że już się nigdy nie spotkamy. Winę za nasz romans próbował przerzucać na mnie, stwierdził, że żyje w ciągłym strachu, że sprawa się wyda (wiem o nim naprawdę dużo, ale nigdy nie sądziłam, że doprowadziłby mnie do tego, że skorzystam z tej wiedzy) i ogólnie to ze mnie zrobił tą złą. I to wszystko ledwo tydzień po tym, jak trzy razy się zarzekał, że pomoże po operacji, więc to chyba nie ja jestem tą nieobliczalną, a przynajmniej nie tylko ja.

Jakkolwiek to brzmi, czuję się zdradzona, bo mi pasowała przyjaźń, była frustrująca, bo nie mogłam zjeść ciastka, ale pasowała mi. To on się zebrał na odwagę i rzucił na mnie, wiedząc, że dla mnie to więcej niż seks, a teraz poczucie winy wmawia mi. Jest mi też przykro, że ważniejszy był seks niż moja praca dla niego i znajomość. Być może za dużo sobie wyobrażałam i przeceniałam tę znajomość, skoro w końcu wyszło na to, że zaliczył i zwiał, ale dla mnie to nie był typowy romans, bo znaliśmy się już dłuższy czas i nie rzuciliśmy się na siebie przy pierwszej nadarzającej się okazji. Dla mnie to kompletna nowość, bo nigdy nie byłam z żonatym. Nie, nie uważałam, że zostawi dla mnie żonę, nie miałabym szacunku do siebie i do niego, ale podniósł poprzeczkę i ciężko by już było wrócić do sucharów i załatwiania mu spraw.

Nie jestem mściwą suką, ale boli mnie, że on miałby wyjść z tego bez szwanku, całkowicie bezkarny, podczas gdy mnie doprowadził do potężnego doła. Nie wiem, co mam robić, on uważa, że się odczepię, bo był niemiły i przyznał, że kogoś ma, ale nie chcę, żeby to ze mnie zrobił wariatkę i żył sobie normalnie, podczas gdy mi to odebrał. Ponoć nie powinnam mówić żonie, bo ją skrzywdzę (wg opowieści C. i jego kolegów, to małżeństwo na papierku dla dzieci a żona ciągnie głównie kasę), ale nie wiem, co miałabym zrobić, żeby poczuł konsekwencje.

Podejrzewam, że za jakiś czas "zatęskni", no i będzie się bał, że będę chciała się mścić. Nie jestem wariatką, która ma zamiar opierać znajomość na strachu, zawsze zależało mi na tym, żeby być dla niego oparciem, mimo że nie zawsze miałam to samo wzamian.

Tak, byłam tylko kochanką, pojemnikiem na spermę, robota wykonana i powinnam odejść, wielu z Was pewnie mi tak powie. Ale czuję się potraktowana nieludzko i nie chcę, żeby myślał, że może tak mnie, czy kogokolwiek traktować. Co wy byście zrobili?

przepraszam, że tak długo, musiałam się wygadać.
Komentarze
Strona 1 z 10 1 2 3 4 > >>
Romanos dnia marzec 31 2020 10:28:51
Ha... To dlaczego z skoro Tobie odpowiadala przyjazn z nim - na przyjazni nie poprzestalas?
Wiedzial jak Cie podejsc i zlapac na haczyk.
Wrzuc na luz, bo tylko sobie wieksze kuku zafundujesz. Facet zachowuje sie jak dziecko, nie wie czego chce i kogis tkiego mualabys zamiar brac sobie na kark?

Komentarz doklejony:
Albo i koles doakonale wie czego chce, ale i tak zachowuje sie jak ktos niedorozwiniety emocjonalnie. Tak.czy siak kiepski material na mezczyzne smiley
Na podla kochanke sie nie snobuj smiley jeszcze Ci troche do podlosci brakuje...

weron dnia marzec 31 2020 10:45:22
Romanos: odpowiadała mi przyjaźń, bo wiedziałam, że po pierwsze, na tyle mogę jedynie liczyć w tamtym czasie, a po drugie, przyzwyczaiłam się do bycia "platoniczną kochanką" i czułam się ważna i doceniana, że ja słucham o jego problemach z dzieciństwa, w pracy itd. Nie robiłam żadnych kroków ku temu, żebyśmy poszli do łóżka, żadnych niedwuznacznych żartów. Naiwnie liczyłam, że być może kiedyś będzie mi dane być kimś więcej. Ale nie jestem cyborgiem i kiedy facet, który śnił mi się po nocach, przyszedł i mnie pocałował, mimo, że mam rozum, co innego przejęło kontrolę.
co do podchodzenia mnie: miał wiele okazji, żeby spróbować, już blisko rok wcześniej dowalił, że 'przyjechałby, ale nie wypada', a kiedy ostudziłam jego zapędy, wycofał się ze wszystkiego.

mi już większego kuku nie zrobi, przez to, jak mnie potraktował, mam taką niechęć do jakichkolwiek znajomości, że całe dnie siedzę w domu, większość czasu śpię. Ja nie mam żadnych brudnych sekretów, które mogą uderzyć we mnie, gdyby chciał się zemścić. Już i tak przed dwoma swoimi kolegami zrobił ze mnie wariatkę, ale to mnie akurat nie obchodzi, zwłaszcza, że jednemu z nich powiedziałam prawdę, tyle że C. o tym nie wie.

i tak, wiem, że zachowuje się jak dziecko, i wiem, że on nie wie, czego chce. Opowiadałam o sytuacji kilku osobom, różnych płci, stanów cywilnych, orientacji. Wszyscy, jak jeden mąż, mówili 'chce, ale nie ma jaj', 'chce, ale się boi'. Jeden mój kolega co prawda trzyma jego stronę (nie zna go nawet, tyle co z opowieści) i uważa, że to ja kusiłam, ja uwiodłam, on gadał ze mną, żeby zaliczyć i mam się nie usprawiedliwiać swoją niską samooceną - nie należę do piękności - bo cała wina jest po mojej stronie, bo w końcu gdybym nie dała to on by nie wziął i szczytem podłości z mojej strony byłoby powiedzenie żonie, kim jest jej mąż.

brzmi jakbym nie wiedziała, czego chcę, ale nie chcę go ranić, ale z drugiej strony, czemu mam pozwalać na to, żeby on ranił mnie i uważał, że ma prawo? Czemu ma wmówić mi całą winę i wybielić się moim kosztem?

Komentarz doklejony:
jestem nowa na forum, nie wiem, jak odpowiada się na komentarze smiley

Komentarz doklejony:
Albo i koles doakonale wie czego chce, ale i tak zachowuje sie jak ktos niedorozwiniety emocjonalnie. Tak.czy siak kiepski material na mezczyzne smiley
Na podla kochanke sie nie snobuj smiley jeszcze Ci troche do podlosci brakuje...

ja się nawet nie czuję jak kochanka, nie potrafię. Wiem, że kobiety odbierają to inaczej, być może dużo sobie wyobraziłam i dopowiedziałam, ale dla mnie seks był po prostu kolejnym etapem naszej znajomości. Niespodziewanym, a już na pewno nie tak szybko i nie w takich okolicznościach, ale mam wrażenie, że wszystko powoli do tego dążyło, mimo że żadne z nas tego nie planowało i starało się o tym nie myśleć. Oboje wiedzieliśmy, że będą z tego kłopoty, więc nie dążyliśmy do tego etapu. Ale doszło do tego i nikt już tego nie zmieni i nie cofnie.

Komentarz doklejony:
Romanos co do niedorozwinięcia emocjonalnego, podejrzewam od jakiegoś czasu narcyzm (najpewniej z gatunku wrażliwego), ale nie jestem psychiatrą, żeby móc to diagnozować i potwierdzać.

C. miał bardzo kiepskie dzieciństwo, jego ojciec popełnił samobójstwo, gdy C. miał 13 lat, matka pół roku później urodziła dziecko, a 3 miesiące później poszła w tango zostawiając go z trzema siostrami na głowie, z czego jedna miała ledwo kilka miesięcy. Jedynymi mężczyznami w jego życiu byli faceci, których matka sobie przygadywała do wspólnego picia, raczej kiepski autorytet dla nastolatka. W wieku 15 lat wyjechał do szkoły z internatem i sam się od tamtej pory utrzymywał. Tam zresztą poznał swoją żonę, która, jak to określił, chciała się wtedy tylko zabawić. Wg jego słów, nie układało się od początku i kiedy się wyprowadził z domu, nagle okazało się, że żona jest w ciąży. Po kilku latach było ponownie. Nie mam kwalifikacji, żeby go psychoanalizować, ale widać po nim, że uważa, że kasą kupi sobie miłość rodziny i uwielbia zgrywać niedocenianego męczennika, bo on od 20 lat tyra poza domem, a rodzina traktuje go jak obcego. I tak, biorę oczywiście poprawkę na to, że każdy facet tak mówi, ale kolegom żalił się na to samo, a ich raczej nie chciał zaciągnąć do łóżka. Chyba smiley

podczas naszej znajomości często zdarzało mu się deprecjonować się, żeby ktoś zaprzeczył i powiedział coś miłego, mimo że powiedziałam mu, że komplement wysępiony nie ma żadnej wartości i jak będę chciała powiedzieć coś miłego, to mu po prostu powiem.

zresztą, ma też masochistyczne skłonności, otacza się ludźmi, którzy wysysają z niego, nie dając nic wzamiam i to oni mają u niego najlepiej, chyba po prostu uwielbia grać rolę męczennika, który tak się poświęca i nigdy nic z tego nie ma. Ludzi, którzy daliby sobie rękę uciąć za niego (w sumie znam tylko jedną taką osobę: siebie) traktuje znacznie gorzej, nie wiem, czy uważa, że nie zasługuje na wsparcie czy to jego mechanizm obronny przed zbyt miłym, w jego mniemaniu, traktowaniem.

zresztą, narcyz uwielbia uparcie wracać do starych 'źródeł', a on, mimo że żona raz przeczytała maila ode mnie i miał awanturę, miesiąc później przeczytała wiadomość ode mnie i też miał awanturę i oskarżył mnie o spieprzenie mu życia jeszcze bardziej niż miał, w październiku też coś przeczytała i też była awantura (zwłaszcza, że powiedział jej ponad rok temu, że nie ma ze mną kontaktu), non stop wraca i zaczyna wszystko od nowa, jakby nie było kłótni, oskarżeń itp. Nie ma nawet kiedy o nim zapomnieć, bo kiedy przyzwyczajam się powoli do myśli, że to już koniec, nagle okazuje się że nie.

tak, mogłabym go zablokować, wyrzucić jego numer, maila, ale chyba mam coś w rodzaju nerwicy natręctw i nie lubię niedokończonych zakończeń i pytań bez odpowiedzi.

Romanos dnia marzec 31 2020 11:39:23
Jak zakonczysz zakonczenie to bedzie zakonczone, a nie niedokonczone. Decyzja nalezy wylacznie do Ciebie. Co tu (poza Twoja decyzja) jest do dokoncenia?
Nie bierz sobie na kark chloptasia z problemami i nie matkuj mu.
Jest dorosly i niech sam sie ogarnia.
Przyjazn miedzy dwojgiem doroslych ludzi roznych plci jest jak najbardziej mozliwa tylko trzeba umiec stawiac w niej granice i miec swiadomosc i sile zakonczyc ja jesli te granice sa zlamane.

aster dnia marzec 31 2020 11:47:35
Weron czego Ty oczekujesz od pana C?

weron dnia marzec 31 2020 11:56:30
Romanos: nie jest to takie proste. Być może facet przejdzie nad takim zakończeniem znajomości obojętnie, ot, dziewczyna mnie olała, mam to gdzieś. Ja chciałabym wiedzieć, po co zaczynał, skoro wiedział, że tak to się skończy, czemu przeleciał mnie, a nie kogokolwiek innego i nie pozostał przy przyjaźni i przede wszystkim, czemu uważa, że ma prawo zachować się tak jak się zachował i uważać że sprawa jest załatwiona i on nie poniesie żadnych konsekwencji.

Komentarz doklejony:
aster: przez dłuższy czas po tym, jak zaczął nasz romans, oczekiwałam, że będzie umiał wziąć to na klatę i nie rujnować mojej pracy i znajomości, bo się ze mną przespał. Liczyłam, że będę mogła z nim pogadać o tym, o czym do tej pory gadaliśmy praktycznie dzien w dzień. Jestem dosyć trudna w kontaktach z ludźmi, mam swoich wybranych (a raczej miałam) z którymi byliśmy dobrani pod względem charakterów, poczucia humoru itd. Gdy ktoś taki znika z dnia na dzień, jest to dla mnie bardzo ciężkie, a jeszcze cięższe jest to, że ja jestem obarczana winą za rozpad znajomości. Nie mówię, że nie zawiniłam, ale nie jest tak, że on jest ofiarą a ja katem i dla własnego dobra musiał wyrwać się z tej znajomości.

na chwilę obecną jestem wściekła i rozczarowana, że ktoś, kto kreował się na naprawdę lojalnego (wiem, jak to brzmi w kontekście faceta zdradzającego żonę) i wspaniałego człowieka, a okazał się kimś innym (albo wobec mnie się tak zachowuje) i uważa, że ma prawo bez dorosłej rozmowy i przyjęcia na klatę konsekwencji, odejść w ciszy. Dlaczego człowiek, który miał najwięcej do stracenia, ma nie stracić nic i nadal uważać, że może robić co mu się podoba? Nie wiem, czy od takiego tchórza można oczekiwać dorosłości i dojrzałości, ale tego oczekuję. To on wrócił do mojego życia, on dawał wsparcie, on nie dawał o sobie zapomnieć na dłużej. Ja go nie zmuszałam do kontaktu ze mną. Może powinnam była być mądrzejsza, ale w chwili, gdy został mi tylko on, ciężko było zrezygnować z ostatniej bliskiej mi osoby. Czy sprawiedliwym jest dać komuś nadzieję na wsparcie i przyjaźń a potem uciec?

Romanos dnia marzec 31 2020 12:37:46
Weron,
"Oczekiwałam...", "Liczyłam..."
Można by również dodać: wierzyłam, wydawało mi się, łudziłam się, miałam wrażenie...
W porządku, tylko czy ktoś ma obowiązek temu co powyżej "zadośćuczynić"?
Nie, bo to Twoje przekonania, a nie kogokolwiek innego.
Tak jak Ty masz swój system wartości i hierarchie ważności, tak każdy inny człowiek ma swój.
Wiedz, że choć byś tupała i płakała, na niektóre pytania nigdy nie otrzymasz odpowiedzi, a z resztą...
Jesteś pewna, że musisz (i chcesz) je otrzymać?
"Zadając pytanie, które chcesz zadać, bądź gotów, że otrzymasz odpowiedź, której nie chcesz otrzymać"

weron dnia marzec 31 2020 12:37:54
a co do przyjaźni damsko męskiej, tak odskakując na chwilę od głównego tematu, chyba powoli przestaję w nią wierzyć. Kolega, który, jak podejrzewam, był dla C. motorem do powrotu, z którym świetnie się dogadywałam, zboczonymi żartami sypaliśmy bez zażenowania i obawy, że któraś strona źle coś zrozumie, nie mógł się powstrzymać i przed kolegami (moimi klientami i kolegami C.) udawał, że coś między nami jest, a po jednej z moich wizyt do późnych godzin nocnych (zmusił mnie do obejrzenia Terminatora) prał pościel z takim namaszczeniem i z taką miną, jakby było po czym smiley a na pytanie swojego współlokatora (który był kolegą C.) czy cos między nami jest, zrobił minę sugerującą, że być może coś jest. Być może zrozumiałabym to, gdybym była jakąś super pięknością, a ja jestem gorzej niż przeciętna. Jak to jest, że niektórzy faceci nie przepuszczą okazji, żeby wyjść na casanovę, mimo że dziewczyna nie jest jakąś super laską?

A co do C., z zaciekawieniem czekam, czy przeprosi. Nie, nie uwierzę w jego przeprosiny, ale intryguje mnie, czy chcąc zmniejszyć ryzyko wtopy, będzie próbował mnie ugłaskać, zwłaszcza, że albo był naiwny albo naprawdę mi ufał i podzielił się ze mną całkiem sporą ilością bomb, które mogą wybuchnąć mu w twarz. C. ma dwa rozwiązania. Powiedzieć żonie sam (ale wtedy jest ryzyko, że odejdzie albo odetnie go od dzieci, a jeżeli nie powie jej prawdy, ona może chcieć ją zweryfikować ze mną) albo choć jeden raz zachować się jak dorosły odpowiedzialny człowiek i zrozumieć, w jakiej sytuacji mnie postawił i zostawił. Nie zmuszę go do tego, ale rzeczy pozostawione same sobie przybierają bardzo zły obrót, jak to mądry pan Murphy powiedział.

Yorik dnia marzec 31 2020 12:39:45
Jak powiesz, że robisz biegłe tłumaczenia na francuski, to zaraz fiknę smiley

weron dnia marzec 31 2020 12:47:55
Romanos: szczerze? Tak, uważam, że ma obowiązek "zadośćuczynić". Jak to Antoine de Saint-Exupéry (facet!) powiedział: jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś. To on wrócił. Tak, mogłam go w tamtym momencie pogonić, ale nie chcę już się przerzucać tym, kto jest bardziej odpowiedzialny. Uważam, że pojawienie się w czyimś życiu i pozostawanie w nim wiąże się z pewnymi konsekwencjami i jeśli nie ma się wobec tej osoby żadnych planów (nawet dotyczących przyjaźni), to powinno się zostawić ją w spokoju a nie dawać i zabierać w zależności od humoru. Wiedział o moich uczuciach i zaangażowaniu (przeprosił wieki temu za to, że dopuścił, że coś poczułam do niego) więc udawanie, że on nie wiedział, że na nim polegam nie ma tutaj racji bytu. Czemu ja mam być uważana za tą złą, jeśli liczyłam na coś, na co pozwalano mi liczyć? Zresztą, działało to w dwie strony, on liczył też na mnie. Czy miałam dawać mu liczyć na mnie i nie oczekiwać tego samego wzamian?

Komentarz doklejony:
Yorik: nie, angielski. Nie wiem, czy to nawiązanie do miłości francuskiej, czy do autora Małego Księcia, więc nie jestem w stanie odpowiednio skomentować Twojej wypowiedzi smiley

Romanos dnia marzec 31 2020 12:51:59
Weron,
Dla Ciebie wcale nie jest problemem, że w tym tkwisz, bo Ty po prostu chcesz w tym tkwić smiley
Ty nie masz ochoty się od tego odciąć ciekawie czekając "co będzie dalej".
W życiu naprawdę fajne i fascynujące jest to, że mamy znikomy wpływ na to co nas spotyka i ogromny na to jak owe "sprawy" odbieramy.
Na szczęście smiley

Komentarz doklejony:
Stawiasz się w pozycji bezrozumnego zwierzęcia, za które ktoś ma obowiązek brać odpowiedzialność, "bo oswoił"!?

Strona 1 z 10 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
kochanka w ciąży
Kochanka z internetu
Mój Kontakt z kochanka
Kochanka męza chciała sie zaprzyjaznic
Kochanka męża nie pozwala mi wybaczyć
impreza z kochanka faceta
Zakup mebli od kochanka
Bliska bycia kochanka
zdradzona kochanka
Bylam kochanka, teraz jestem zdradzana
zdrada meza do ktorj sie nie przyznaje i chowa sie z kochanka
Żona i kochanka uważają że coś ze mną nie tak.. mają rację ?
Mąż nadal kontaktuje się z kochanka
Soczyste czaty z eks-kochanka..
Jestem mloda kochanka 41 letniego faceta
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Totalne zniszczenie
Jeszcze nic się nie ...
Zdrada zony
Romans biurowy-krótk...
moja historia
Moja historia-pomóżc...
Samotna Mama
I mnie to trafiło, l...
Pomożecie....???
Moja żona znalazła m...
kochanka w ciąży
zrobiła to po latach...
Ma innego jestem nap...
Kolejna zdrada męża
Nie ma krysztalowych...
Banalna historia
Romans, zdrada, szanse
Kolejny cios w ciągu...
Czy to tak musi bolec?
Z dnia na dzień...
Dowiedziałem się kil...
Czy zemsta i zniszcz...
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy można szczęśliwi...
Popadam w obłęd
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

AnaLPG
24/05 19:49
Lord?

Archiwum
Reklamy
Masaż Kęty
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info