Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 52
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,439
Najnowszy Użytkownik: WislawWozniak
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Miłość przezwycięży wszystko?
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romansZdradziłam, mało tego zdradzałam przez baaardzo długo (11 miesięcy). Kulisy tej zdrady są okrutne!

Jesteśmy małżeństwem od 10 lat, a razem 14 lat. Zdradziłam po 8 latach małżeństwa. Sama zakończyłam ten drugi związek, zrozumiałam, że chce być z mężem i tylko z mężem, że go kocham i nie chcę dłużej okłamywać.
Mamy dwójkę kilkuletnich dzieci. Ogólnie byliśmy dość udanym małżeństwem, spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, seks uprawialiśmy, nadal uprawiamy codziennie, nawet jak zdradzałam to też tak było, tylko z moim mniejszym zaangażowaniem, co zresztą mąż zauważał, tylko nie domyślał się co jest przyczyną. Zresztą mąż ufał mi bezgranicznie, dostał nawet smsy o tym, że go zdradzam i nawet w nie nie uwierzył (myślał że ktoś sobie żarty robi), a ja bez problemu się wykręciłam.
W małżeństwie to ja jestem głową rodziny, robię wszystko za wszystkich. Męża trochę odbierałam jako egoistę, wszystko od życia brał ale mało co od siebie dawał, bardzo mało mi pomagał (ale wiedziałam o tym przed ślubem i doskonale się na to godziłam, choć były osoby w moim życiu, które odradzały mi tego małżeństwa) jednak zawsze przy mnie był. Nie chcę tutaj siebie usprawiedliwiać, bo to co zrobiłam jest straszne i okrutne, a niepowodzenia w małżeństwie mogłam załatwić zupełnie inaczej. Zresztą teraz dogadujemy się super, mąż zaczął mi pomagać, wystarczy tylko spokojna rozmowa i wytłumaczenie o co chodzi.

Po półtora roku od rozstania z kochankiem sama przyznałam się mężowi do tego co zrobiłam. Wiedziałam, że skoro chcemy dalej być razem, to muszę mu to powiedzieć, bo związek oparty na takim kłamstwie nie miałby szans na przetrwanie, nie byłby szczery. Dodam jeszcze, że powiedziałam wszystko ze szczegółami, dokładnie opisując nawet sceny seksu (mąż tak chciał), było to dla mnie jak wbijanie jemu noża w serce.
Obecnie jesteśmy 2,5 miesiąca od wieczoru kiedy opowiedziałam mężowi o tej zdradzie. Ostatnie półtora roku (czyli po zakończeniu związku z kochankiem) były cudowne, zakochani na nowo, tylko że mąż nie miał pojęcia o tym co wyprawiałam wcześniej. Teraz nadal się kochamy, ja bardziej niż kiedykolwiek, bardziej niż przed zdradą. Oboje też podjęliśmy decyzję, że się nie rozstaniemy, ale pytanie tylko czy to przetrwa, to że oboje chcemy ale czy to wytrzymamy? Do dnia dzisiejszego wraca pytanie z jego ust dlaczego to zrobiłam, a ja nadal nie mam jednoznacznej odpowiedzi dlaczego. Z jego strony pojawia się załamanie i niechęć życia, czasami złość, a po chwili wielka miłość. Mąż mówi, że mimo wszystko nadal mnie kocha, ja jego też i razem płaczemy. Zresztą wydaje mi się, że oboje mamy depresję, w kółko rozmawiamy o tym, nie możemy spać, zaniedbujemy dom, ale poprawa jest, malutkimi kroczkami idzie już ku lepszemu, są już dłuższe chwile kiedy o tym nie mówimy, dom wraca do ładu.

Króciutko przedstawię kulisy mojego romansu: poznałam go na siłowni, najpierw wspólne rozmowy, potem wspólne treningi, odprowadzanie do domu po treningu, potem wymiana numerów telefonu, aż wreszcie celowe umówienie się na seks. On też miał żonę, mało tego już wcześniej ją zdradzał. W końcu pojawiło się między nami silne zauroczenie, a w tym czasie z mężem coraz gorzej, moje uczucie słabło i to bardzo. Celowo prowokowałam kłótnie, byłam okrutna i bezwzględna do męża. Do tego stopnia, że chciałam się rozwieść, ale jakoś tak się ułożyło, że do rozstania nie doszło (pewnie tego nie chciałam tak naprawdę). Najbardziej namiętne i pełne uczucia były trzy miesiące tego romansu (wtedy najgorzej układało się z mężem), potem już takie jakieś przyzwyczajenie trochę się zrobiło, w sumie chciałam zakończyć ten romans wcześniej, ale on zawsze mnie przekonał, że jest fajnie, i że nie mam tego robić itp. i ten jego najgłupszy argument, że wszyscy tak robią. Nawet podczas trwania tej zdrady, miałam wyrzuty sumienia, a mimo to ciągnęłam to dalej... najpierw trochę dla seksu (choć ten seks był gorszy niż z mężem), potem zrodziło się uczucie i dlatego było ciężko się rozstać. Przy kochanku czułam się taka niezaradna, trzpiotka, bardzo kobieca, zupełnie coś innego niż w domu rodzinnym, gdzie zawsze muszę być odpowiedzialna za całą rodzinę. On był dużo starszy ode mnie, można powiedzieć, że trochę mi tatusiował, a mi to się podobało. Każdego dnia dzwoniliśmy do siebie, pisaliśmy smsy, rozmawialiśmy o problemach dnia codziennego, a w domu byłam milcząca, choć nadal o ten dom dbałam. Widzieliśmy się prawie codziennie, choć na krótką chwilę, przed pracą, czy na treningu. Kilkanaście razy uprawialiśmy seks w hotelach czy w samochodzie.

Napiszcie co o tym sądzicie, ciężko tak opisać wszystko ale mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłam obraz tej zdrady.

Jak teraz się czujemy: ja nienawidzę własnej osoby, nie mogę patrzeć na siebie w lustro, non stop płaczę, strasznie żałuję, serce mi pęka jak widzę, jak cierpi mój mąż, jak spieprzyłam całe to nawet fajne małżeństwo, rodzinę. Choć są chwile gdy myślę pozytywnie, że czas leczy rany i że przed nami jeszcze długie, fajne życie. Kocham go bardzo!
Mój mąż natomiast gdy się dowiedział, doznał szoku, jak szok minął były łzy i ciągłe rozmowy o tym. Do dziś jak na mnie patrzy to wyobraża sobie co z nim wyprawiałam. Usłyszałam od niego nieraz, że nadal bardzo mnie kocha i że miłość przezwycięży wszystko.
Razem stwierdziliśmy, że wydarzenia ostatnich tygodni nas przybliżyły, nie mamy teraz przed sobą żadnych tajemnic, bo przy okazji tych moich zwierzeń powiedzieliśmy sobie o innych jakiś drobnych kłamstewkach z tych 14 lat bycia razem. Zastanawiamy się czy powinniśmy iść na jakaś terapię, czy damy radę sami? Co o tym sądzicie?
Komentarze
Strona 1 z 12 1 2 3 4 > >>
zgryzolowaty dnia maj 18 2015 03:09:38
hmmmmm...dziecko...ale lekcje odrobiłaś ?

Deleted_User dnia maj 18 2015 06:01:20
HMMM....Miłość przezwycięży wszystko...
Tylko gdzie Ty tu miłość widzisz? Po pierwsze, jak ktoś kocha, to nie zdradza! Nie wystawia na pohybel i zatracenie uczuć kochanej osoby, nie naraża jej na ból i cierpienie bez granic! Po drugie; Zostałaś z mężem z przyczyn egoistycznych; Dom, wspólne dzieci, ułożone w miarę życie... Do wyboru stary kurwiarz, do tego żonaty... No proszę Cię... Kto uwierzy we wzniosłe uczucie do męża, które dojrzałaś gdzieś, spod cielska leżącego na Tobie podstarzałego lowelasa.
A Twój mąż?.... Z Twojego opisu, dość niedojrzały i mało samodzielny... Jesteś dla niego opoką i trochę mu matkujesz.. Nie łatwo mu kopnąć mu Cię w cztery litery i zacząć życie od nowa. Będzie się truł i cierpiał, ale nosa nie wyścibi spod Twojej spódnicy. No chyba że w końcu i on padnie ofiarą jakieś wielkiej, niespodziewanej miłości i spakuje swoje manatki.
Wtedy dowiesz się od niego, co naprawdę do Ciebie czuł i co myślał o Tobie przez ten czas "budowania wszystkiego od nowa". I wierz mi, nie będą to miłe słowa.
Z pozdrowieniami
M.

Deleted_User dnia maj 18 2015 06:35:54
serce mi pęka jak widzę, jak cierpi mój mąż,


Usłyszałam od niego nieraz, że nadal bardzo mnie kocha i że miłość przezwycięży wszystko.


Wzniośle i pięknie...smiley
Tylko dlaczego tu jesteś? Wydaje mi się, że nie dla męża lecz dla siebie- boisz się , że gdy pierwszy szok mężowi minie , to już nie będzie tak różowo. Pragniesz recepty jak zrobić aby on jednak trwał w stuporze "miłości która wszystko zwycięży".

Z reguły przy takim miękkim wybaczaniu , po jakimś czasie spychane złe rzeczy wybijają na powierzchnię roznosząc fetor.
Są tu osoby żyjące dalej razem po zdradzie, może coś tobie doradzą, nie wiem.
Ale z reguły ich partnerom wybaczenie nie przychodziło lekko.
Ale w sumie możecie oboje przełknąć tą porażkę, udawać, że nic się nie stało i żyć tą "miłością" do czasu aż się którremuś z was uleje.

Deleted_User dnia maj 18 2015 07:06:52
Masz za męża kapcia, który na dodatek nie zwracał na Ciebie i Twoje starania takiej uwagi, jak byś chciała. Kochanek - to jest to, żeby połechtać swoje egoistyczne ego, poczuć adrenalinę... Na chwilę, wkrótce się bowiem okazało, że znowu jesteś poza polem zainteresowań, o jakich marzysz, został tylko seks, a nie o to ci chodziło.
Dlaczego się przyznałaś? O, nie dlatego, żeby przydusić swoje sumienie. Przyznałaś się, żeby Twój kapciowaty mąż zobaczył w Tobie obiekt zainteresowań, jakimi ktoś Cię (to nic, że na chwilę) obdarzył. "Spójrz, ktoś mnie jednak zauważył, komuś się podobałam, ktoś o mnie zabiegał...". Nie ma w tym nic z pobudek, o jakich piszesz. Powiem więcej - paskudne cechy wyłażą z już i tak mało fajnej osobowości. Takie chełpienie się powodzeniem, ale żeby nie wyjść na podłą sukę, żałuję, płaczę i mam depresję. Mąż się oczywiście nabiera. A propos - egoistyczne pobudki to raczej Twoja domena - nie męża.
Jeśli ma Ci się udać ta farsa - życzę, żeby mąż nigdy nie zaczął myśleć.

Niedoskonala dnia maj 18 2015 07:59:05
Oczywiście rozumiem, że odpowiadają mi osoby zdradzone... Doskonale wiem, że na pewno osoba zdradzona o wiele bardziej cierpi, ale uwierzcie mi, że ten co zdradził, w momencie gdy bardzo żałuje to też nie czuje się z tym dobrze. Serce pęka z żalu, bardzo chciałabym cofnąć czas i doskonale wiem że już nigdy nie zdradzę. Absolutnie nie zgadzam się z tym, że powiedziałam mężowi o tym ponieważ chciałam zwrócić na siebie uwagę. Proszę Was, znam lepsze sposoby zwracania na siebie uwagi. Myślę, że to świadczy o pewnej dojrzałości naszego związku, o dużym zaufaniu i akurat dobrym rokowaniu na przyszłość. Sama się przyznałam, sama zdradę zrozumiałam i sama zakończyłam, wiem że już nigdy tak nie zrobię, wiem że kocham Go nad życie! Oczywiście, że są dzieci, dom, ułożone życie, ale uwierzcie mi że to nie jest główny powód dla którego chcemy być razem. Wbrew temu co zrobiłam, bardzo do siebie pasujemy, całe życie spędzaliśmy mnóstwo czasu razem, wspólne zainteresowania, zawsze udany seks. Zależy mi bardzo na naszym szczęściu. Dużo zrozumiałam dzięki temu, choć na początku tego mojego romansu chciałam zmienić swoje życie, byłam bardzo szczęśliwa, ale tak na prawdę to szczęście jest takie płytkie i krótkotrwałe. A my jak zostaniemy razem, to jestem gotowa na to, że jeszcze długo nie będzie dobrze, ale z drugiej strony przed nami jeszcze długie życie, więc wiem że warto o to walczyć, no chyba że mąż na prawdę spotka kogoś, gdzieś na swojej drodze, czy się usunę wtedy? Na ten moment nie umiem powiedzieć, czas pokaże.

Komentarz doklejony:
Tak na prawdę liczę trochę na pomoc od Was, jak pomóc mężowi, jak ratować ten związek? Jak Wy to widzicie, są szanse? Powinniśmy iść na terapię?
Podobno jest tak, że jak ktoś raz zdradzi to będzie dalej zdradzał. Wierzcie lub nie absolutnie tak nie czuję, już nigdy więcej nie chce tak zrobić! Chcę być wierną i całkowicie oddaną mężowi jak to było przez te wszystkie lata przed zdradą. Możliwe to, skoro tak bardzo chce i tak bardzo mi źle z tym, co zrobiłam?

danone dnia maj 18 2015 09:40:30
będzie ciężko, ale to jest możliwe

BT92 dnia maj 18 2015 10:34:58
Niedoskonala

podsumowując

- rok podwójnego życia
- niepewność co do kochanka
- mąż fajtłapa który jest kapciem smiley
- życie na poziomie z mężem

Ja tu nie widzę skruchy tylko znudzenie się kochasiem bo był słaby w łóżku sama napisałaś, że myślałaś żeby odejść od męża tutaj zakładam że policzyłaś że z kochasiem nie masz szans dodatkowo rozwód koszty przy nim i piętno kobiety która bd nazywana puszczalską .....(wstaw sobie co chcesz)
Liczę po cichu na to że mąż się zreflektuję pozbiera dowody i wykopie cie na zbity pysk.
Piszesz że chcesz ratować że kochasz dobre smiley czy 11 miesięcy to nie mało czasu ? 11 miesięcy podwójnego życia wówczas ci nie przeszkadzało żeby to zakończyć że mąż cierpi mało tego dorzucałaś do pieca żeby mieć argument by iść do kochasia
Z tego co piszesz mąż jest jeszcze w fazie szoku ale gdy minie i liczę że jest zrównoważony i ma jaja to zrobi to co powinien
PS: przebadałaś się chociaż czy nie przyniosłaś jakiegoś syfu albo czy nie zaraziłaś męża ?

Lw-i dnia maj 18 2015 10:50:11
Zakładając że to co piszesz tutaj jest prawdą to odpowiedź jest dosyć prosta.
Po kilku latach bycia tutaj i rozmowach z tymi co zdradzali, stwierdzam że najprawdopodobniejsza przyczyna w Twoim przypadku (jak i w wielu innych) to po prostu egoizm.
Co do Twojego męża to po zdradzie ludzie średnio rzecz biorąc zbierają się do kupy około 2 lat. Co do przyszłości związku będzie można coś wyrokować jak Twój mąż przejdzie wszystkie etapy po.
Inna kwestia jest taka, że z tego co piszesz nie zniknęła przyczyna Twojej zdrady - więc...

Bajeczna dnia maj 18 2015 10:56:22
Nie rozumiem, dlaczego powiedziałaś mężowi o wszystkim. Byłoby miło i sprawiedliwie, gdybyś męczyła się z tym sama. To byłaby taka Twoja pokuta, bo milczenie bywa często udręką nie do zniesienia. Być może romans i tak wyszedłby na jaw za jakiś czas, a wtedy reakcja Twojego męża byłaby inna?
Jeśli otrząsnął się już z szoku, w co szczerze wątpię, próbuje normalnie żyć i jakoś to poskładać, to spodziewaj się, że jego miłosny zapał minie tak szybko, jak ów szok. Popełniłaś poważny błąd opowiadając mu ze szczegółami, również erotycznymi, dzieje swojego romansu. To go dobije. Każdy szczegół to kolejny gwóźdź do trumny waszego małżeństwa. Szkoda, że nie wpadłaś na pomysł, by tu zajrzeć, zanim mu powiedziałaś...
Jak się małżonek obudzi z tego amoku, prawdopodobnie przestanie widzieć w Tobie swój ideał, zacznie zauważać, że świat wokół, to nie tylko jego "słoneczko", że może wcale tak bardzo nie kocha, jak mu się wydawało...
Jest też opcja, że mężuś należy do nielicznego grona wiecznych czcicieli swego bóstwa, bez względu na gatunek gówna, w którym to bóstwo się tapla.
Ta druga opcja byłaby dla Ciebie wymarzonasmiley Musisz tylko kupić sobie jakieś zajefajne mydło, żeby się z siebie to gówno zmyć.

Niedoskonala dnia maj 18 2015 11:20:49
Doskonale Was rozumiem, mi też jest dziwnie z tym, że mąż mnie nie wyzwał, nie poniżył, nie odrzucił, nie odtrącił. Jestem w dość komfortowej sytuacji, ale jest mi z tym źle, staram się na wszystkie sposoby, żeby było dobrze, doskonale wiem co czuję, bardzo mi na nim zależy!
Ogólnie, nie żałuję, że powiedziałam, już sama nie wiem co gorsze, żyć z nim dalej jakby nie wiedział... to robiło mi się go żal, że on taki nieświadomy, nie miał pojęcia dlaczego wtedy się nie układało. Chyba każdy zdradzony chciałby wiedzieć, prawda?
Napiszcie jeszcze mi proszę, czy ktoś korzystał w takiej sytuacji z terapii małżeńskiej u psychologa? Cały czas się zastanawiamy... bardziej ja chcę niż mąż. Może ktoś ma własne doświadczenie, czy warto?

Komentarz doklejony:
Dodam jeszcze, że krótko przed tym jak powiedziałam mężowi o tym co zrobiłam, usłyszałam od niego, że jestem spełnieniem jego marzeń smiley
Serce mi to ścisnęło, kurcze spełnienie marzeń nie robi takich numerów.
Ta nasza miłość była chyba taka dziecinna, bajkowa.... szczególnie z jego strony, może jest szansa, że teraz będzie dojrzalsza, realistyczna. Ja mam taką nadzieję...

Strona 1 z 12 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
po latach wyszło wszystko na jaw.
Mimo wszystko życie się dzisiaj nie kończy
Kocham mimo wszystko
Porąbane to wszystko
Zdradzony przez zone-po co to wszystko
nie wszystko jest czarno- białe :(
Bo bez Niej wszystko traci sens...
Wszystko da się wytrzymać ....
Ciężko w to wszystko uwierzyć
A to wszystko przez przypadek...
Muszę sobie wszystko na nowo poukładać w głowie
Wszystko zostało w rodzinie.
....kochac mimo wszystko....
Stracić w młodości wszystko
Teraz już wiem, ale czy wszystko?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Totalne zniszczenie
Jeszcze nic się nie ...
Zdrada zony
Romans biurowy-krótk...
moja historia
Moja historia-pomóżc...
Samotna Mama
I mnie to trafiło, l...
Pomożecie....???
Moja żona znalazła m...
kochanka w ciąży
zrobiła to po latach...
Ma innego jestem nap...
Kolejna zdrada męża
Nie ma krysztalowych...
Banalna historia
Romans, zdrada, szanse
Kolejny cios w ciągu...
Czy to tak musi bolec?
Z dnia na dzień...
Dowiedziałem się kil...
Czy zemsta i zniszcz...
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy można szczęśliwi...
Popadam w obłęd
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

AnaLPG
24/05 19:49
Lord?

Archiwum
Reklamy
Masaż Bielsko-Biała
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info