Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 47
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,465
Najnowszy Użytkownik: OZ52
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Rozdwojenie rzeczywistości
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romansWitajcie,

Od 9 lat żyję w nieformalnym związku (brak ślubu, brak dzieci, wspólne wynajmowane mieszkanie), obecnie jestem przed 30 - dziestką. Od ok. roku mam romans z innym mężczyzną (romans trwa od ok. roku, a znamy się dłużej)- jest on osobą wolną (bez zobowiązań rodzinnych/związkowych itp.)

Nie potrafię zakończyć związku, ani romansu. Zarówno partner, jak i kochanek planują ze mną wspólną przyszłość. Partner nie wie o romansie, a kochanek wierzy, iż mam zamiar zakończyć swój związek. A ja (nie wiem czy to możliwe?) kocham ich obu. Sama nie wiem jak nazwać te uczucia i relacje...

Z jednym i drugim prowadzę "normale życie" - chodzimy na spacery, do kina, restauracji, gotujemy obiady, chodzimy na zakupy... Ot zwykłe, codzienne czynności. Czasem kończy się to na dwóch spacerach, dwóch obiadach itp. jednego dnia. (piszę to dla podkreślenia, iz mój romans nie opiera sę, jak to czesto bywa, tylko na seksie. Oraz dla ukazania, iż wczesniejszy związek nie jest relacją wypaloną).

Zaczynam popadać w jakąś stagnację, moje życie polega na ciągłym łaczeniu ze sobą "dwóch światów", a wszystko inne przestaje mieć powoli znaczenie. Nie mam już na nic siły, mobilizuję sie tylko w obecności jednego lub drugiego. W chwilach gdy zostaję sama nie mam nawet chęci/siły/motywacji wstać z łóżka - mój organizm popada w stagnację, jakby odpoczywał zmeczony całą sytuacją. Nie chcę skrzywdzić żadnego z nich, wiem że oboje są bardzo zaangażowani emocjonanie. Ja również jestem zaangażowana zarówno w pierwszą, jak i w drugą relację.

Partner i kochanek całkowicie róznią sie od siebie, jeden nastawiony jest na: karierę, podróże, związek nowoczesny, a drugi na: rodzinę, dzieci, związek tradycyjny. Zarówno jeden i drugi widzą we mnie partnerkę na przyszłe lata.

Pogubiłam się zupełnie i nie wiem co mam zrobić/co chce zrobić ze swoim życiem??? Gdy pierwszy dowie sie o romansie to na pewno zakończy nasz związek, natomiast drugi też nie chce czekać wiecznie i oczekuje na mój ostateczny krok (nie odpowiada mu rola "tego trzeciego").

Czy ktoś z Was jest/był w podobnej sytuacji? A jeśli nie... czy ktos ma dla mnie jakąś radę?
Komentarze
Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
B52 dnia marzec 27 2013 16:56:50
Znajdź trzeciego.

Deleted_User dnia marzec 27 2013 17:16:50
Dziewczyno,nie pomyliłaś się wchodząc na to forum ? współczuję Ci bo zaraz posypie sie na Ciebie grad krytyki. Nie mnie oceniać Twoje postępowanie, więc tego nie zrobię. Radzę wyjść z tego błędnego koła i dokonać wyboru. Jeśli zdecydujesz się pozostać z wieloletnim partnerem,musi wiedzieć o wszystkim i postanowić czy chce być z Tobą nadal. Drugi jest poinformowany i startuje z czystego pola,wie na czym stoi. Pytanie, czy chciałaś stabilizacji, że zdecydowałaś się na kochanka ? partner zbyt męczący i zwariowany w swoich pomysłach ? Podsumowując ,wszystko to doprowadziło do kuriozalnej sytuacji. Jak się wyda - a prędzej czy później tak będzie ... zaboli wszystkich i może być niezła jazda.

Tulia dnia marzec 27 2013 17:20:33
stagnacja.. no jesli to jest stagnacja, to ja bym chciala wiedziec jak definiujesz szalenstwo.
wydaje mi sie, ze fatalnie dobierasz sobie facetow, moja droga. logicznie rzecz analizujac:
- jeden nie widzi, ze jestes zaangazowana w zwiazek z innym,a choc preferuje relacje nowoczesne, sadzisz, ze rzucilby Cie, gdyby sie dowiedzial.
- drugi, nie baczac na Twoje rozdwojenie jazni, problemy z monogamia, swiadomy fakt dzielenia sie Toba, chce tradycyjnej rodziny i dzieci - paradoksalnie wlasnie z Toba.
konkluzja - kretyni. imbecyle.
pytanie czy mozna kretynow i imbecylow oszukiwac, krzywdzic, zdradzac. nie wydaje mi sie, zeby ktorykolwiek sobie na to zasluzyl, a juz szczegolnie nie ten, ktory nie wie, ze uczestniczy w trojkacie, jaki mu zafundowalas.
moze powinnas poszukac sobie porzadnego chlopa, ktory nie pozwoli Ci sie pograzac w tak ekscytujacej stagnacji? sama nie wiem. Twoj problem jest tak powazny i zlozony, ze chyba przekracza moje nedzne zdolnosci pojmowania. tym niemniej sie staralam smiley

Gość: Ja dnia marzec 27 2013 17:24:33
Martelo, ja radzę poszukać trzeciego, co Ci zależy, może któryś z nich się uchowa, nada.....cholera wie co jeszcze. A tak poważnie, to czuj zostaniesz sama, jak palec, gratuluję mądrości

Gość: Ja dnia marzec 27 2013 17:37:44
B52, ha ha ha ,dopiero przeczytałam, bingo, myślimy tak samo, trzeba jeszcze sporo czasu, aby Martella wydoroślała, choć myślę, że czas najwyższy, pozdrawiam smiley

Martella dnia marzec 27 2013 18:38:00
Forever r11; Myślę, ze nie pomyliłam się wchodząc na to forum, świadomie wybrałam odnośnik rzdradziłem r11; zdradziłamr1; r30; Niemniej jednak nie spodziewam się pochwał z niczyjej stronyr30; Jestem raczej gotowa przyjąć ten rgrad krytykir1;. Liczę tylko na to, że znajdzie się w tym gradzie trochę konstruktywnej krytyki i być może zostanie postawione kilka pytań, które pomogą mi rozwiązać tę kuriozalną sytuację - i za to Tobie dziękuję.

Tulia r11; Miałam na myśli stagnację życiową wyłączającą reacje damsko-męskie. W końcu poza związkiem/związkami istnieje (a przynajmniej powinno istnieć) inne życie r11; a na to brak mi sił psychicznych. Wspominajac o związku nowoczesnym nie miałam na myśli poligamiir30; Relacja nowoczesna nie jest równoznaczna z poligamiąr30; Ale mniejsza o tor30;
Wiem, ze nie można oszukiwać, zdradzać, okłamywaćr30; Gdybym myślała inaczej nie byłoby mnie na tym forum. Być może rzeczywiście źle dobieram sobie partnerów r11; jest to kwestia do przemyślenia i za to dziękuję Tobie. Choć mimo wszystko nie nazwałabym obecnych kretynami imbecylami.

Gość, B52 - Trzeciego szukać nie zamierzam (zdaję sobie sprawę z ironii)r30; Wiem też, że być może zostanę sama jak palec r11; czasami mysle, ze to właściwie jedyne dobre rozwazanie.

Pozdrawiam wszystkich komentujących/doradzających.

Nox dnia marzec 27 2013 19:21:29
każdy z panów preferuje inny model związku/tradycyjny/nowoczesny/Jaki model odpowiada tobie?Nie zastanawiaj się nad człowiekiem ale nad tym czego oczekujesz od życia i dopasuj ogniwo.Moim zdaniem nie nadaje się do związku nikt kto przez 12 miesięcy patrzy swojemu partnerowi w oczy i okłamuje go,kradnie mu należne zainteresowanie,czas,uczucia,naraża go na choroby.,,Wiem że nie można oszukiwać...gdybym myślała inaczej..." Twoja zdrada to nie jest jednorazowy skok to ponad 366 dni i długich nocy-jak to się ma do tego co wiesz i myślisz?nijak

Deleted_User dnia marzec 27 2013 19:31:55
Pogubiłam się zupełnie i nie wiem co mam zrobić/co chce zrobić ze swoim życiem???


No i tym razem magiczne słowo "pogubiłam się" wystąpiłosmiley
Ależ ty masz branie!
Ja jednak zastanowiłabym się na twoim miejscu, czy aby obaj panowie nie bawią się dobrze twoim kosztem i jeden o drugim nie tylko wie, ale i ma plany wspólne . Może niepotrzebnie tracisz siły na konspirację?
Może to oni obaj chcą abyś ich miała sobie dwóch na razsmiley....inaczej, jeśli żaden z nich nie jest jak Tulia sugeruje imbecylem, znaczy że chyba wiedzą i akceptują.

Martella dnia marzec 27 2013 19:51:17
1234554321 - Uderzyłes w samo sedno sprawy... Jaki model odpowiada mi? W tym tkwi całe sedno sprawy. Idealnym byłoby połaczenie jednego modelu z drugim - choć wiem, że to jest niemozliwe. Przez 366 minionych dni zastanawiałam sie nad tym pytaniem (który model?). Bolesne jest stwierdzenie (choć nie odmawiam mu słuszności), że nie nadaję się do związku. Tym bardziej bolesne, ze sama pochodzę z rozbitej (przez zdradę) rodziny i jeszcze kilka lat temu uważałam zdradę i tego typu asekuranctwo za coś odrażajacego i niedopuszczalnego... Teraz dotknęło to mnie. Jest to sytuacja irracjonalna, i wbrew temu co moga sobie tu pomyśleć czytelicy, bardzo cięzka dla mnie. Cięzko mi patrzeć w oczy zarówno jednemu jak i drugiemu... Co wiecej nie moge patrzeć juz na siebie. Tylko co dalej? Pewnie powinnam zostawić pierwszego i drugiego - zacząc żyć sama. Tak mi podpowiada resztka racjonalizmu, która mi została. Ale z drugiej strony, czy nie powinnam zawalczyć o siebie? Czy jedynym wyjsciem jest skazywanie siebie na samotność? ...Moze i tak.

Komentarz doklejony:
Margaret - Sytuacja jest jednak bardziej złożona. Zarówna ja, jak i reszta osób zawartych w owym wątku, jesteśmy ludźmi dorosłymi, a nasze relacje są dosyć skomplikowane/zaangażowane. Raczej niemożliwym jest rozwój wydarzeń opisany przez Ciebie. Choć oczywiście niczego wykluczyć nie można i gdyby prawdą było to co napisałaś... To nawet mogłabym stwierdzic, ze zasłuzyłam sobie na taki rozwój wydarzeń. Byłoby to zasłużona karą, która paradoksalnie mogłaby przynieść mi ulgę.

Nox dnia marzec 27 2013 20:13:16
piszesz chyba o modelu mając na myśli człowieka.Z jednego zabrać to a z innego tamto.Ja mam na myśli sposób spędzania czasu,zainteresowania,dialogi...Zawsze należy walczyć o siebie /wybór między kochankiem a partnerem to nie walka o siebie ale dla siebie/Czy szukanie dobrej drogi,odpowiedniego człowieka jest skazywaniem się na samotność?Masz 100 lat/Skoro nie możesz się zdecydować może żaden z nich nie jest partnerem a zapchaj dziurą.Tu jest można spotkać dużo kobiet które bez mężczyzny czują się nikim,nie wiedzą co robić boją się wyrazić swoje zdanie by obiekt nie zniknął.,,,powinnam zostawić..zacząc żyć sama. Tak mi podpowiada resztka racjonalizmu, która mi została. Ale z drugiej strony, czy nie powinnam zawalczyć o siebie? Czy jedynym wyjsciem jest skazywanie siebie na samotność? ..".Dla ciebie zawalczenie o siebie to wybór faceta.

Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Nie znaleziono podobnych tytułów zdrady.
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
COVID-SZCZEPIONKI-G5...
Zdrada zony
Zona pod przykrywką
Nie daje rady - c.d.
Czy zdradza?
"Nie moge tego kontr...
42 lata razem, kogoś...
Wypalam się...
czy to już tylko zdrada
dom, dziecko, kredyt...
Zdrada na masaz erot...
Przyjaciel Narzeczonej
Nie wiem już co robić
Mąż zdradza mnie z i...
Zdrada na poligonie?
Czy to może być zdrada?
Totalne zniszczenie ...
Zdrada 2
Czy zemsta i zniszcz...
Banalna historia
Prawie mija rok
Romans biurowy-krótk...
Jeszcze nic się nie ...
moja historia
Moja historia-pomóżc...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

zgredek
19/06 00:01
A co u poile? wszyscy zapomnieli o chyba najdłuższym wątku na forum

Archiwum
Reklamy
Masaż kręgosłupa
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info