Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | ALFABET ZDRADY | P - Podwójne życie, Podział majatku, Pornografia
Strona 5 z 6 << < 2 3 4 5 6 >
Autor RE: Psychofag
Nox
Użytkownik Postów: 570
Expert

Pomógł: 5

Data rejestracji: 28.12.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 31-08-2016 20:02
Agrestka udawaj że się odcięłaś. Czas kiedy go nie ma wykorzystaj na ładowanie akumulatorów, rozmowy z siostrą, terapię, spacer do parku, kawę z koleżanką, wizytę na portalu.
Ten tema przetraw w całości, łącznie z komentarzami osób które otarły się o upośledzonych genetycznie partnerów.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Psychofag
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 10-04-2020 06:44
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychofag
Agrestka
Użytkownik Postów: 4
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 27.08.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 01-09-2016 21:40
Matko !odpowiedz mojego meza na wiekszosc pytan w powaznych rozmawach praktycznie zawsze brzmiala: a co konkretnie chcesz wiedziec ? moglam to recytowac razem z nim i nigdy bym sie nie zewiodla...az sie zastanawiam czy mu tego tekstu nie wydrukowac i nie podrzucic.
W domu sielanka-czyt. totalna dezorientacja!Wiecznie spowiadajaca sie Agrestka niewiele mowi i maz sie gubi... Sam zaczyna mnie o cos pytac bo nie wie czemu nie dostaje na tacy...
oczywiscie moje otwarte dziecko zdaje ojcu relacje takie z grubsza ale ono nie wie wszstkiego i klops. oczywiscie kosztuje mnie to bardzo duzo. juz 3 dzien jestem na tabletkach przeciwbolowych bo tak mnie glowa boli-przypuszczam,ze z nerwow.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychofag
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 01-09-2016 21:45
Przejdź się Agrestko do psychiatry, być może nabawiłaś się nerwicy lub depresji. Na samych przeciwbólowych długo nie zajedziesz. A konflikt może z czasem narastać zamiast się wytłumić.


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychofag
hurricane
Super Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3020


Miejscowość: Śląsk
Pomógł: 2

Data rejestracji: 08.08.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 24-11-2016 10:42
"Streszczenie związku z psychopatą

Związek z psychopatą ma trzy etapy. Pierwszym etapem jest idealizacja, drugi etap to tzw. dewaluacja, na końcu natomiast następuje etap o angielskiej nazwie "discard", czyli po prostu pozbycie się intruza.

W każdym z tych etapów, psychopata używa kilku charakterystycznych taktyk takich jak np. "bombardowanie miłością" - love bombing itp. Jednak tym zajmiemy się wkrótce.

Dzisiaj chciałabym w skrócie przedstawić na czym polega proces idealizacji, dewaluacji i łopatologicznie mówiąc - proces wyrzucania nas z życia psychopaty.

Idealizacja - początkowy etap związku, w którym psychopata przedstawia się z jak najlepszej i najbardziej zakłamanej strony jednocześnie rozgryzając swoją potencjalną ofiarę. Jest to moment, kiedy zapewne usłyszysz, że jesteście bratnimi duszami, macie bardzo wiele wspólnego, zostaniesz przedstawiona rodzinie psychopaty, by później wysłuchiwać barwnych historyjek o waszej wspólnej przyszłości.
Podczas tego etapu zostanie Ci również wyznana miłość. Oczywiście na jednym wyznaniu się nie skończy. Psychopata będzie Ci nadskakiwał każdego dnia, będzie zawsze tam gdzie Ty, a jeśli nie będzie mógł zasypie Cię toną telefonów i wiadomości, tak żebyś zgłupiała do reszty i uznała, że TAK STRASZNIE MU ZALEŻY. Jeśli na to nie wpadniesz to prędzej, czy później i tak Ci to powie, albo napisze.
"Nie zniósłbym momentu, w którym zniknęłabyś z mojego życia"

I żyli długo....
tylko jedno gdzieś padło po drodze. Tak Ty - o Tobie mówię.

Dewaluacja - to etap podczas, którego psychopata ma najwięcej zabawy. Tutaj zaczyna się izolacja od rodziny, znajomych i innych niepotrzebnych miernot żyjących w Twoim otoczeniu. Wciąż tkwisz w pięknej bajce usłanej różami, jednak nagle zauważasz, że psychol chodzi za Tobą z jakąś dziwną listą plusów i minusów skrupulatnie dopisując znaczki na wyblakłej kartce.
Jeszcze tydzień temu wszystko robiłaś "SUPER", no super, super, a teraz zupa stała się za słona, ubierasz się jakoś nie tak, jak trzeba. Nawet matka psychopaty, ma bardziej stylowy makijaż, niż Ty. I tak coraz dalej i głębiej. Poczekaj za chwile sięgniemy tych najważniejszych sfer Twojego dotychczasowego życia.
Zaczynasz się miotać, zmieniać na potrzeby swojego kochanego psychopaty, ale UPS! nie o to chodziło....Zaczynamy od nowa.
Pod koniec tego etapu nie wiesz już nawet jak się nazywasz. To znaczy.. Psychopata pewnie Ci powie, ale będziesz musiała do niego podejść na palcach. Cichutko.....
Cholera! I co zrobiłaś?!

"Discard mode" - etap wyrzucania śmieci. Wiesz, że zanim wyrzucisz wszystkie odpadki do kubła musisz je odpowiednio zmielić? Tak, żeby się zmieściły.
W tej części bajki stajesz się paranoiczką, wariatką, nieudacznikiem. Niemotą po prostu. Co tu dużo mówić.
A psychopata nie potrzebuje dłużej kogoś, kto dawno przestał być idealny.
Zobacz, na początku byłaś taka perfekcyjna... Tak bardzo Cię pragnął. A teraz co się z Tobą stało?
Wysoce rekomendowanym jest udać się do psychoterapeuty. No chyba, że postanowisz nie czekać do osiemdziesiątki i wcześniej ze sobą skończyć, albo usuniesz się w cień i poczekasz na rozwój wydarzeń.
Uważaj, bo jeśli postanowisz odejść z własnej woli mogą zostać użyte przeciwko Tobie różne interesujące taktyki. Począwszy od ataków histerii, przez ubarwianie historii i przyklejanie Ci kartki "oprawca/winna", na groźbach i nękaniu kończąc.

Teraz pytanie, w którym momencie zdecydujesz się uciec?
A? B? Czy C?
Wybór należy do Ciebie."


Autor: efekt lustra
Źródło: http://mirrormirrorlittlestar.blogspot.com/2015/02/streszczenie-zwiazku-z-psychopata.html


"...No matter how many deaths that I die, I will never forget..."
Edytowane przez hurricane dnia 24-11-2016 10:44
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychofag
pit
Użytkownik Postów: 337
Przyjaciel

Pomógł: 0

Data rejestracji: 18.04.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 07-12-2016 16:18
Trochę z innej beczki:
15 Typów Toksycznych Kobiet r11; Unikaj Ich i Uciekaj od Nich Jak Najdalej


http://www.uwodzenie.org/15-typow-toksycznych-kobiet-unikaj-uciekaj-nich-najdalej/


unikanie pewnych osób w celu ochrony swojego zdrowia emocjonalnego to nie wyraz słabości, ale wyraz zdrowego rozsątku
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychofag
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 409
Przyjaciel

Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 20-10-2017 20:16
Dlaczego tak trudno odejść?

Temat rzeka. Od razu zaznaczam, że pomijam tutaj wątek pt. "bo ja go kocham!!!". W związkach uzależnionych nie ma wolnej miłościii (proszę sobie zaśpiewać na melodię "W domach z betonu" smiley ). Miłość bez wolności nie istnieje. To pierwszy aksjomat. Drugi, równie ważny brzmi: nie istnieje coś takiego jak "toksyczna miłość". Jeśli coś jest toksyczne, to na pewno nie jest to miłość. Oczywiście, to pojęcie funkcjonuje w języku potocznym, ale wprowadza ludzi w błąd. Wkopujemy się wówczas w myślenie według schematu: on mnie krzywdzi, czuję się fatalnie, cierpię coraz bardziej, jestem traktowana bez szacunku, odzierana z godności, okłamywana -> może zerwę? -> nie dam rady, ja go kocham. A miłość to przecież najważniejsza wartość w życiu. No i mamy pętlę na szyi ofiary, a Eldorado dla oprawcy. Może zrobić wszystko, pod warunkiem, że doda: PS. Kocham Cię.

Myślę, że warto uświadomić sobie, że NIE KAŻDY JEST ZDOLNY DO KOCHANIA. Tego trzeba się NAUCZYĆ i jest to ciężka praca, przynosząca jednak piękne efekty. Nic nie dzieje się jednak "z automatu". Zewsząd natomiast otacza nas schemat: żyła sobie nieszczęśliwa, ale wrażliwa kobieta o złotym sercu, niemogąca odnaleźć się w brutalności otaczającego ją świata. Pewnego deszczowego i ponurego dnia. kiedy szła ulicami swojego szarego miasta, ktoś nagle rozpostarł nad nią słoneczny parasol, otoczył ciepłym ramieniem i powiedział: "kochana, czekałem na Ciebie całe życie. Od tej chwili już Cię nie opuszczę, ale będę się o Ciebie troszczył i Cię chronił. Kocham Cię". Oczywiście, może - i daj Boże - zdarzyć się i tak. Często jednak zrealizowanie się w życiu takiego schematu to prosta recepta na wpadnięcie w ramiona skurrrrrrrr.....syna. Ale spokojnie, i z tego jest wyjście smiley

A zatem. Parę przyczyn, dla których tak trudno zerwać toksyczny związek:

1. Karmienie w głowie mitu, że "wielka miłość" zmieni wszystko. Prawdziwa - tak, ale do niej trzeba dojrzeć i na pewno nie poznaje jej się po intensywności emocji. Emocje mogą i muszą w miłości rzecz jasna się pojawić, ale OBOK takich podstaw, jak wierność, wsparcie, bezinteresowność, cierpliwość, odpowiedzialność, dobroć, empatia, a przede wszystkim - wolność. Nic, co odbiera wolność, nie może być nazwane miłością.

2. Pakowanie się w związek w ucieczce przed pustką. Jeśli karmimy się przekonaniem, że nasze życie będzie "pełne" dopiero wtedy, kiedy będziemy MIEĆ faceta, znajdujemy się w grupie ryzyka. Dużo zdrowiej, kiedy mamy własny system wartości, pracę, przyjaciół, zainteresowania i poczucie autonomii. Wtedy, nawet jeśli wpakujemy się w jakieś szambo, mamy do czego wracać i o co walczyć.

3. Uzależnienie. Znajoma powiedziała mi kiedyś: "piekło nie jest wtedy, kiedy znajdziesz się w czarnej d... . Piekło jest wtedy, kiedy obijasz się jak w bębnie od pralki - góra, dół, góra, dół, aż oszalejesz". Coś w tym jest. A na pewno każdy toksyczny związek tak wygląda. Uzależnienie od silnych emocji następuje także na poziomie biochemicznym, pisałam o tym w poprzednich notkach. Dlatego też tak silne są objawy "odstawienia" i tak łatwo pomylić je z wielką miłością. Warto jednak wiedzieć, że jeśli trzymamy się konsekwentnie kursu wyznaczonego nam przez rozum i najgłębszą intuicję, emocje z czasem podporządkowują się temu, co wybieramy, nad czym pracujemy i co uznajemy za dobre i zdrowe dla nas. Po jakimś czasie "trzeźwości" myśl o sięgnięciu po "strzał" może nas wręcz odstraszać. I dobrze. Warto jednak pamiętać, że każdy uzależniony musi już do końca życia "uważać na siebie". Pracować nad sobą, stosować zasadę HALT (Hungry - Angry - Lonely - Tired - starać się do tych stanów nie dopuszczać), wybierać to, co zdrowe i dobre, a unikać okazji do zła i pójścia w "cug". Cug to nie tylko alkohol, to także bardzo silne emocje, które spełniają podobną, jak alkohol funkcję - rozładowują napięcie i zapewniają pozorną ucieczkę od trudnej rzeczywistości.

4. Hazard. Opisany w wielu miejscach mechanizm występujący w toksycznych związkach. Trudno nam porzucać coś, w co sporo zainwestowaliśmy. W toksyczny związek inwestujemy mnóstwo - sił, emocji, czasu, energii, uczuć, nadziei. Szkoda nam to tracić. Działa tutaj również mechanizm "pozytywnego wzmocnienia". Jeśli raz na jakiś czas otrzymamy takie wzmocnienie od naszego toksycznego partnera (wyznanie miłości, poprawę jego zachowania w stosunku do nas, fajną wycieczkę, piękny prezent), nabieramy na jakiś czas sił do dalszej walki o przegraną sprawę. Bez tych "wzmocnień" dużo szybciej dałybyśmy sobie spokój. "Oni" doskonale o tym wiedzą i dlatego je stosują.

5. Zazdrość. Ona niestety trzyma nas przy psychopacie bardzo mocno. To ogromnie silna emocja, a psychopata umie ją sprawnie i szybko wygenerować - o tym napiszę w kolejnej, obiecanej notce o triangulacji.

6. Zmęczenie. Toksyczny związek wykańcza tak bardzo, że nie mamy nawet siły przeczytać artykułu w gazecie albo pójść na kawę z koleżanką. A co dopiero na przedsięwzięcie pt. "wiać".

7. Stalking. Tak jak nic nie zmusi psychopaty do pozostania z nami, jeśli uzna on, że już mu się znudziłyśmy, tak samo nic nie powstrzyma go przed pościgiem, kiedy to my zdecydujemy się odejść. To jest naprawdę jazda bez trzymanki i chociaż zdaję sobie sprawę, że bycie porzuconą to potworne, rujnujące psychikę, poczucie własnej wartości i wiarę w ludzi cierpienie, to jednak czasem zazdrościłam kobietom, które psychopata porzucił i o które już nie "zabiegał". "Zabiegi" bowiem nie mają nic wspólnego z miłością (choć rzecz jasna psychopaci twierdzą, że robią to w jej imię). To horror mogący doprowadzić nawet do samobójstwa (część ofiar stalkingu targa się na swoje życie, część wpada w depresję bądź nerwicę lękową). Bombardowanie smsami, telefonami, składanie niechcianych wizyt, proszenie osób trzecich o "pośrednictwo", czekanie pod pracą, w środkach komunikacji, prezenty, przesyłki etc. Z początku, kiedy emocje jeszcze mocno szaleją i obijają się od bandy do bandy, ileś razy się niestety skusimy na powrót. I choć intuicja będzie nam mówić: "to nie jest normalne", za chwilę siedzący nam na ramieniu diabełek doda: "ale on tak kocha!". Czasem ulegniemy dla "świętego spokoju" (którego NA PEWNO w ten sposób sobie nie zapewnimy)


Zaczerpnięto ze strony : http://szczuryiwadery.blogspot.de/2016/02/dlaczego-tak-trudno-odejsc.html
Edytowane przez hurricane dnia 22-10-2017 11:39
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Psychofag
Hestia
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 409
Przyjaciel

Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.12.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 22-10-2017 20:21
W czasie związku z psychopatą zdanie "what the fuck?!" pojawia się najpierw sporadycznie, później - coraz częściej, aż w końcu - bez przerwy. Stan tuż-po-ucieczce to właściwie permanentnie wyświetlający się w głowie komunikat: "!@#$$%$%%%%^^^*()%EW#%%%^???!!!!".

Jak się tego pozbyć? Tu raczej nie zadziałają metody w rodzaju: "wypłacz się, wykrzycz, posmuć, a potem umaluj usta, zajmij czymś innym i w ogóle zacznij nowe życie". Może niektórzy to potrafią, większość ofiar jednak, żeby rzeczywiście się uwolnić, musi ZROZUMIEĆ, z czym miało do czynienia. To trudny proces, wymagający wielkiego nakładu sił. Ale dla tych, którzy zdecydują się go przejść - bardzo opłacalny. Z własnego doświadczenia wiem, że po zakończeniu tak toksycznej relacji jak związek z psychopatą, mózg przypomina komputer zrzucony z dziesiątego piętra. Naprawa sprzętu wymaga długiej i precyzyjnej pracy, w głowie wyświetlają się kolejne wykrzykniki i znaki zapytania, poradzić trzeba sobie nie tylko z nimi, ale i z bólem, rozczarowaniem, poczuciem upokorzenia, złością i smutkiem. A przy okazji - ogarniać codzienną rzeczywistość - głównie po to, żeby wszyscy Ci dali święty spokój, żeby upozorować, że jakoś-sobie-radzisz i żeby móc oddać się ulubionemu zajęciu - czyli odizolowaniu od wszystkich i rozkminianiu, o co tu, k..., chodziło?!

W walce o przywrócenie postradanych zmysłów nieodzowne są książki (szczególnie polecam oczywiście "Moje dwie głowy", a dla osób władającym angielskim - publikację pt. "Psychopath Free"smiley. Wiedza ta przynosi zarazem ulgę ("nie zwariowałam, ktoś już wcześniej nazwał i opisał to zjawisko, które przyniosło mi tyle bólu"smiley, jak i uruchamia kolejne kaskady trudnych emocji ("nie byłam żadną >>miłością jego życia<<, byłam naiwną, szukającą miłości kobietą, która dała się uwieść i zmanipulować" / "jakie to straszne" / "jak tak w ogóle można" / "kim w ogóle są tacy ludzie??!"smiley. To normalne i zasadne pytania, nie da się ich zamieść pod dywan postulatem: "ruszam do przodu, zapominam o draniu". Choćby się bardzo się tego chciało. Na przeżycie tego wszystkiego potrzeba sporo czasu, nie da się ominąć kolejnych faz żałoby. Kiedy jednak się wreszcie wszystko ZROZUMIE, zaczyna się zdrowieć.

Uwaga - zrozumienie oznacza przyjęcie do wiadomości, że istnieje takie zjawisko jak psychopatia, rozpoznanie jego objawów i skutków, a w dalszej kolejności - pogodzenie się z tym, że tak się niestety stało, iż dane nam było poznać je bliżej. Warto też odkryć, DLACZEGO, czym omamił nas psychopata, w którym momencie zignorowałyśmy intuicję i wybrałyśmy toksynę. Zrozumienie w żadnym wypadku nie oznacza prób dotarcia do istoty zjawiska psychopatii. Rozważania o tym, czy przyczyna zachowania krzywdziciela to świadomy wybór zła, wadliwe funkcjonowanie hipokampu czy może chora relacja z prababką, są dla nas bez znaczenia. Chyba że zajmujemy się tym problemem naukowo. Mamy za zadanie przyswoić dwie proste sprawy:

1. Psychopaty nie da się wyleczyć.
2. Związek z psychopatą stanowi poważne zagrożenie dla życia i / lub zdrowia.

Tu nie ma kompromisów, nie ma "przyjacielskich rozstań" ani "zachowywania tego, co dobre". Niestety - w związku będącym FIKCJĄ, nic nie jest dobre. Trudno się z tym pogodzić, trudno wyrzucić do kosza ileś zmarnowanych nerwów i czasu, ale warto to zrobić. Tylko w ten sposób wychodzimy ze świata iluzji i mamy szansę na odzyskanie kontaktu ze sobą i z innymi.

Warto pozbyć się także złudzeń, że kiedyś wrócimy do "stanu sprzed związku z psychopatą". Nie wrócimy. Nie będziemy już identyczne, nie ma sensu się za tym stanem uganiać - w efekcie można bowiem wcale nie przeżyć wewnętrznej przemiany, tylko nadal usiłować zaprzeczać rzeczywistości. Przez nasze życie przeszła wojna atomowa? Przeszła. No to pogódźmy się z tym i nie udawajmy, że jej nie było.

Kiedy weźmiemy to na klatę, mamy szansę na niesamowity rozwój, dotykający nieznanych dotąd obszarów naszej osobowości. Kiedy zaczniemy dostrzegać pierwsze jego owoce, zrozumiemy, że wcale nie chcemy znowu stać się tymi osobami, którymi byłyśmy kiedyś. To w końcu tamta wersja nas okazała się podatna na manipulację, szantaż i wykorzystywanie. Niekoniecznie mamy ochotę być właśnie taką wersją samych siebie. Możemy być silne, mądre i piękne, nie musimy już wracać do kłamstw, nieodpowiedzialności, lekkomyślności bądź życia w lęku i niewolnictwie.

Zaczerpnięto z blogu"Szczury i Wadery"
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 5 z 6 << < 2 3 4 5 6 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info