Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | ALFABET ZDRADY | M - miłość
Strona 15 z 18 << < 12 13 14 15 16 17 18 >
Autor RE: Miłość - czym jest ?
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-03-2012 08:37
Mam żal, ale nie taki żeby mi przyćmił myślenie i zatruwał życie.


Niezapominajko, rozumiem, że masz żal, który dodaje Ci skrzydeł i uszczęśliwia? Dla mnie 2+2=4, dla Ciebie niekoniecznie. Dlatego ta dyskusja jest jałowa. Twoja wizja rzeczywistości jest niespójna. Próbujesz godzić to czego nie da się pogodzić, akceptujesz istnienie sprzeczności/problemów bez ich rozwiązania, uważając, że skoro jesteś w stanie funkcjonować i o tym nie myśleć to jest dobrze. Otóż nie jest. Wszystko ma swoją cenę. I prędzej czy później przyjdzie Ci uregulować rachunek. Ale tak jak pisałam to Twoja piaskownica i Twoje zabawki.



Marto, czy aby wybaczyć musisz ponownie kochać/lubić wiarołomnego? Ja też czuje obojętność, jednak nie czuje złości i chyba to się nazywa wybaczaniem. Nie muszę z nią na siłę się spotykać, ale kiedy widzę na ulicy, to także nie mam zamiaru zawracać.


Morfeuszu to ciekawe pytanie i jak o tym myślę to wydaje mi się, że odpowiedź na nie brzmi: tak,tzn.przynajmniej lubić. Wyjaśniam.
Wybaczenie w moim pojęciu to stan, w którym mogę na nowo tworzyć dobre relacje z osobą, której wybaczyłam, tzn. co było złe idzie w niepamięć i zaczynamy od zera. Jak do tego dochodzi? Pierwszy etap to etap emocjonalny, dzieje się niemal samoistnie, chociaż postępuje szybciej jeśli się mu dopomaga. W tym etapie muszę przestać czuć żal, rana musi się zagoić na tyle, że wspomnienie wydarzeń nie powoduje uczucia przykrości, a zdarzenie jest po prostu przeszłością nienaznaczoną pejoratywnymi odczuciami. Zwykle znaczącą rolę gra tutaj czas, ale też my sami odbudowując swoje poczucie wartości przez codzienne drobne sukcesy.

Drugi etap potrzebny do wybaczenia to zrozumienie motywów i stanu umysłu tego, który skrzywdził, co ostatecznie sprowadza się do zrozumienia dlaczego stało się co się stało. Aby ten drugi etap mógł zaistnieć potrzebna jest osoba uprzednio krzywdząca, która żałowałaby i chciałaby szczerze na ten/swój temat rozmawiać.
Drugi etap jest w mojej opinii nieodzownym składnikiem przebaczenia i tworzenia nowych relacji, bez niego nie można mówić o przebaczeniu, jedynie o pogodzeniu się z zaistniałą sytuacją.
Wydaje się, że zdradzający raczej nie chcą się odsłaniać,bo któż chciałby rozmawiać o swoim prywatnym szambie, kto chciałby się przyznać przed kimś i przed samym sobą, że coś w tej jego wygodnej rzeczywistości jest nie tak i odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak jest?

Ponieważ w moim ex związku i po nim usłyszałam tylko stwierdzenia typu: "przepraszam, nie jestem ciebie wart", "jesteś wspaniała, a ja głupi", "zawsze będę cie kochał", "taki już jestem", "jesteś dla mnie za dobra" itp. bzdury i frazesy, wybaczenie i tworzenie nowych relacji nie jest możliwe. Jestem spokojna wewnętrznie, bo pierwszy etap za mną. Jednak do przebaczenia potrzebowałabym współpracy drugiej strony.
Podsumowując, gdybym zrozumiała motywy mojego zdradzacza (bo by mi to umożliwił, a nie dlatego, że obserwując z boku mogę się ich domyślać), mogłabym tworzyć z nim nowe relacje, co oznacza, że i lubić go. Na dzień dzisiejszy nie odpowiadam mu cześć na ulicy, nie podam mu ręki, jeśli poprosi o pomoc to mu nie pomogę.
Nie umożliwił mi przebaczenia, więc nie mogę mu go udzielić.

Tak jeszcze na koniec, dobrze wg mnie (choć wierząca nie jestem) obrazuje warunki wybaczenia pięć warunków sakramentu pokuty.
O ile dobrze pamiętam:
1. Rachunek sumienia
2. Żal za grzechy
3. Postanowienie poprawy
4. Szczera spowiedź
5.Zadośćuczynienie.

Nie spełnisz jednego nie ma odpuszczenia. Wg mnie ma to silne podstawy psychologiczne służące obydwu stronom(skrzywdzonej i krzywdzącej).


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Miłość - czym jest ?
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 27-02-2020 04:09
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Miłość - czym jest ?
niezapominajka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 643
Expert

Pomógł: 2

Data rejestracji: 25.05.10

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-03-2012 10:08
marta09876 napisał/a:
[quote]Mam żal, ale nie taki żeby mi przyćmił myślenie i zatruwał życie.


Niezapominajko, rozumiem, że masz żal, który dodaje Ci skrzydeł i uszczęśliwia? Dla mnie 2+2=4, dla Ciebie niekoniecznie. Dlatego ta dyskusja jest jałowa. Twoja wizja rzeczywistości jest niespójna. Próbujesz godzić to czego nie da się pogodzić, akceptujesz istnienie sprzeczności/problemów bez ich rozwiązania, uważając, że skoro jesteś w stanie funkcjonować i o tym nie myśleć to jest dobrze. Otóż nie jest. Wszystko ma swoją cenę. I prędzej czy później przyjdzie Ci uregulować rachunek. Ale tak jak pisałam to Twoja piaskownica i Twoje zabawki.

Swoja dyskusję już zakończyłam.

Post doklejony:
Jeżeli masz ochotę na ocenianie mojego życia- zajmij się swoim.
Edytowane przez niezapominajka dnia 18-03-2012 10:09
8766449 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Miłość - czym jest ?
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-03-2012 15:08
Jeżeli masz ochotę na ocenianie mojego życia


Nie mam ochoty, jednak czytając co piszesz na publicznym forum, które ma za zadanie pomagać, czuję się niejako zobligowana. Poza tym pisząc na forum publicznym musisz liczyć się z tym, że Twoje wypowiedzi będą przedmiotem rozmyślania i oceny, a także będą komentowane - takie prawo lasu. Oczekiwanie innego zachowania byłoby raczej nieprzemyślane.

Swoja dyskusję już zakończyłam.


Rozumiem. Przyjęłam do wiadomości.


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Miłość - czym jest ?
morfeusz
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 285
Przyjaciel

Miejscowość: Na końcu świata
Pomógł: 1

Data rejestracji: 14.01.09

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 19-03-2012 15:29
Wybaczenie w moim pojęciu to stan, w którym mogę na nowo tworzyć dobre relacje z osobą, której wybaczyłam, tzn. co było złe idzie w niepamięć i zaczynamy od zera.


Odniosę się do przebaczania od mojej strony, tzn. kiedy moja ex nie mieszka ze mną, a każdy poszedł w swoją drogę. Więc w moim przypadku jest to o wiele łatwiejsze niż dalsze wspólne życie razem.
Pójście "w niepamięć" jednak nie jest możliwe jak sama wiesz. Zaczynanie nie od zera można, ale już z kimś innym.
Więc uważam, że wybaczanie po zdradzie można porównać do relacji w związku jaka była wcześniej, do obecnej, która później się zmieniła, my dostosowujemy się do zaistniałej sytuacji, wprowadzamy coś od siebie, zmieniamy, ewoluujemy. Powstaje nowa, zmieniona konstrukcja starej.

Aby ten drugi etap mógł zaistnieć potrzebna jest osoba uprzednio krzywdząca, która żałowałaby i chciałaby szczerze na ten/swój temat rozmawiać.


Co do pierwszego etapu to ogólnie będę zgodny, z drugim bym polemizował. Nie wydaje mi się jednak, że do przebaczania jest potrzebna druga osoba. To w nas powinna zaistnieć wewnętrzna zmiana. Od swojej ex nie dostałem żadnej znaczącej odpowiedzi. W sumie nie miąłem z nią kontaktu. To ode mnie zależało na zrozumieniu jej motywów działania, czym się kierowała, szukaniu podstaw jej zachowania itp.
Zrozumiałem to, pogodziłem się, że nikogo nie można zatrzymać siłą i każdy ma prawo jednak szukać swego szczęścia. Nie wszyscy muszą być altruistami. Ale czy to źle że wybrała coś "lepszego" w jej mniemaniu? Pobudki kto czym się kieruje są nieistotne, bo każdy jest inny. Co dla nas wydaje się absurdalne, dla kogoś innego jest normalnym posunięciem. Liczy się efekt działań i dokonany wybór. To jest moja akceptacja tego stanu rzeczy, tolerancja.
Dlatego nie czuje żalu, nie mam jej za złe, nie potrzebuje rozmowy aby wypełnić pustkę, JESTEM PONAD NIĄ. Rozumiem bez słów. Życzę jej wszystkiego najlepszego bez zbytnego zagłębiania się w jej obecne życie.
Wiec spotykając się mogę z nią nawet pójść na kawę i rozmawiać jak starzy znajomi. A co da rozmowa o przeszłości? NIC. Dlatego, że ona ma swoje życia, ja swoje i niczego to nie zmieni. Popełnialiśmy błędy, kto chciał wysunął wnioski, a życie toczy się dalej. Oczywiście jestem także skory do gadania o przeszłości. Ale nie w formie żalu, nienawiści, tylko z punktu widzenia ciekawostki, wspominków.
Do oczyszczenia nie potrzebuje nikogo innego jak tylko siebie. Nie chcę być uzależniony od innej osoby aby przebaczyć, czy zaznać spokoju wewnętrznego.
Także nie potrzebuję aby ktoś żałował, że postąpił tak a nie inaczej wobec mnie, skrzywdził. Nie jest to wyznacznikiem mojej równowagi. Jak już wspomniałem, to w nas zachodzi przemiana, to dla siebie samych powinniśmy przebaczyć, aby powrócił stan przed zdradą. Nie powinno to być uzależnione od czynników zewnętrznych.

Ponieważ w moim ex związku i po nim usłyszałam tylko stwierdzenia typu: "przepraszam, nie jestem ciebie wart", "jesteś wspaniała, a ja głupi", "zawsze będę cie kochał", "taki już jestem", "jesteś dla mnie za dobra" itp. bzdury i frazesy, wybaczenie i tworzenie nowych relacji nie jest możliwe.


Marto, a czego Ty oczekujesz od swego ex faceta? Czy on jest Tobą, że tak wszystko łopatologicznie potrafisz wytłumaczyć, a on jest taki malutki i wierzga się w swoim g***? Oczekujesz tego samego?
Ja postawiłem się wyżej od ex - zrozumiałem. Ale nie oczekuje, że zajmę się naszą wspólną przeszłością (bo i po czemu to miałoby służyć), że wreszcie powie przepraszam (bo tego nigdy nie usłyszałem), że wytłumaczy mi swoje postępowanie, zrozumie co zrobiła. Nie wymagam, bo ona to ona, ja to ja.

Podsumowując, gdybym zrozumiała motywy mojego zdradzacza (bo by mi to umożliwił, a nie dlatego, że obserwując z boku mogę się ich domyślać)


Nie wiem, może dlatego że jesteś kobietą i dlatego musisz prosto w twarz dostać taką odpowiedź jaką wymagasz dla przebaczenia. Konstrukcja mężczyzny uważa, że liczą się czyny i to powinna zrozumieć partnerka jako wyznacznik uczuć. Kobieta jednak potrzebuje dodatkowo słów (np. kocham cię), aby uwiarygodnić postawę partnera.

Na dzień dzisiejszy nie odpowiadam mu cześć na ulicy, nie podam mu ręki, jeśli poprosi o pomoc to mu nie pomogę.


Więc nie pogodziłaś się z przeszłością. Twój stan wewnętrzny jest stabilny, ale do całkowitej równowagi sprzed zdrady trochę brakuje. W tym wypadku czas nie leczy ran. A taką postawą człowiek staje się więźniem we własnym ciele.

Nie umożliwił mi przebaczenia, więc nie mogę mu go udzielić.


Czy Twoje wybaczenie ma jakieś znaczenie dla Twojego ex faceta, czy jednak głównie dla Ciebie? Bo wydaje mi się, że maja "pani" idzie do przodu, stara się o tym nie myśleć i to co tam kłębi mi się w głowie ma głęboko gdzieś. Mówię o relacji ja tu - wielka krecha - ona tam z kimś innym.

Tak jeszcze na koniec, dobrze wg mnie (choć wierząca nie jestem) obrazuje warunki wybaczenia pięć warunków sakramentu pokuty.
O ile dobrze pamiętam:
1. Rachunek sumienia
2. Żal za grzechy
3. Postanowienie poprawy
4. Szczera spowiedź
5.Zadośćuczynienie.


Skąd wiesz, że w mniemaniu Twojego pana wszystkie punkty nie zostały przez niego wypełnione? Jak to mogłoby się objawiać, to tylko on wie. Ty po prostu oczekujesz od niego schematów wg. własnych upodobań, wyobrażeń. Dlatego możliwe, że czegoś nie dostrzegłaś, bo nie było tego jak Ty to widzisz.
Gdybam:

Ad.1) Czy Twego exa nie męczy jednak sumienie?
Ad.2) Myślisz, że jednak nie żałuje tego co zrobił?
Ad.3) Czy uważasz, że nie stara się być lepszym człowiekiem? Może z różnymi skutkami ale jednak walczy. Nie siedzisz w jego głowie i nie wiesz.
Ad.4)
przepraszam, nie jestem ciebie wart", "jesteś wspaniała, a ja głupi", "zawsze będę cie kochał", "taki już jestem", "jesteś dla mnie za dobra"

Wg. Ciebie to frazesy, ale może dla niego to było stanięcie na wyżynach uzewnętrznienia się. Ko to wie...
Ad.5) Zależy czego oczekujemy od zadośćuczynienia. Czy teraz ex ma nadskakiwać nad Tobą i starać się to wszystko zrekompensować? W jaki sposób?
Wydaje mi się, że on uważa, że i tak nabroił, dostał karę, mógł Ci to jakoś wynagrodzić, ale nawet nie wie jak. Zresztą jesteś w innym związku, więc on odsunął się na bok. Nie znam Twojej sytuacji, gdybam.

Marto, myślę, że samo przytoczenie pięć warunków sakramentu pokuty świadczy o tym, że nie pogodziłaś się ze zdradą. Nie możesz znieść, że tyle musiałaś znieść bólu, a on nawet nie stanął na wysokości zadania, aby starć się przynajmniej to zrozumieć. Dlatego te punkty, dlatego potrzeba konstruktywnej rozmowy, żeby osiągnąć to, czego oczekujesz, dlatego brak satysfakcji, aż wreszcie brak przebaczenia.
Wiedz, że tego od byłego faceta możesz nigdy nie uzyskać w takiej formie w jakiej oczekujesz. Więc to głównie od Ciebie zależy, czy kiedyś będziesz całkowicie oczyszczona z przeszłości.
Przytoczę przykład Wojtyły i Mehmeta Ali Agcę. Czy uważasz, że Papierzowi potrzebne było to, co wymieniłaś aby wybaczyć. Czy czegoś oczekiwał od zamachowca w zamian? To była jego osobista sprawa, wewnętrzne oczyszczenie, Agca miał w tym mały udział. Idąc tym torem, powiedzmy sobie, czy należy lubić zamachowca aby mu przebaczyć. Czy nie wystarczy obojętność? Ja obecnie nic nie czuje do mojej ex, żadnego lubienia, nienawiści, żalu - jest dla mnie jak wiele osób, które chodzą po tej ziemi. Chyba, że ktoś chce pozostać w związku po zdradzie, wtedy odbudowujemy także uczucia wyższego rzędu.
Czy podałbym rękę? Pewnie, że tak. Pogadałbym z nią na ulicy, powiedziałbym cześć. Czy pomógłbym w potrzebie? Zależy jakiej. Jeżeli to by zagrażało życiu, to oczywiście, ale taką zwykłą, to potraktowałbym ją jak kogoś, kto w sumie ma dla mnie małe znaczenie. Więc musiałbym pomyśleć czy to by mi się po prostu kalkulowało... Nie jestem dobrym Samarytaninem i różnie z tym bywa.
Pozdrawiam
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Miłość - czym jest ?
sonata
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 252
Przyjaciel

Pomógł: 0

Data rejestracji: 15.05.10

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 19-03-2012 15:43
Milosc jest przereklamowana smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Miłość - czym jest ?
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 20-03-2012 00:33
Miłość jest cool. A może nie jest. smiley


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Miłość - czym jest ?
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 20-03-2012 01:18

Ale czy to źle że wybrała coś "lepszego" w jej mniemaniu? Pobudki kto czym się kieruje są nieistotne, bo każdy jest inny. Co dla nas wydaje się absurdalne, dla kogoś innego jest normalnym posunięciem. Liczy się efekt działań i dokonany wybór. To jest moja akceptacja tego stanu rzeczy, tolerancja.
Dlatego nie czuje żalu, nie mam jej za złe, nie potrzebuje rozmowy aby wypełnić pustkę, JESTEM PONAD NIĄ.


Morfeuszu, zakładając Twoją wersję wybaczania, do której nie potrzeba Ci drugiej osoby, to co stanie się z Twoim przebaczeniem, jeśli wyjdą na jaw nowe pikantne fakty z przeszłego życia Twojej ex z Tobą lub nowe motywy zdrady? Rozumiem, że nadal Twój umysł niczym nie zmącony będzie czerpał spokój ze źródeł akceptacji i tolerancji nieistniejącego już (bo nieprawdziwego) stanu rzeczy?W mojej opinii przebaczenie (jego drugi etap) MUSI opierać się na prawdzie/rzeczywistości, bo inaczej jest subiektywne.

To ode mnie zależało na zrozumieniu jej motywów działania, czym się kierowała, szukaniu podstaw jej zachowania


Problem polega na tym, że bez jej szczerych wyjaśnień możesz się tylko domyślać. A to jest słabe ogniwo w Twoim procesie, ze względu na to co powyżej napisałam.


Do oczyszczenia nie potrzebuje nikogo innego jak tylko siebie. Nie chcę być uzależniony od innej osoby aby przebaczyć, czy zaznać spokoju wewnętrznego.


To trochę za późno. Uzależnienie jest konsekwencją związku. Związek powinien zakończyć się neutralnością, tak jak się zaczął. Jeśli związek przerywa zdrada i kończy się on w sposób formalny, to sporo jego elementów nadal pozostaje w umyśle. I one same się nie zakończą albo nie znikną w cudowny sposób. Wydaje mi się, że mylisz wyróżniony w moim opisie pierwszy etap, oznaczający wybaczenie czysto emocjonalne z drugim, oznaczającym, dzięki faktycznemu porozumieniu się stron realne zakończenie tych budowanych zależności. Zależności zarówno na poziomie emocji jak i całej przeszłości, tak by sięganie myślami do przeszłości nie wywoływało dysonansu.
Powtórzę, to pierwszy etap służył uzyskaniu emocjonalnej wolności od zaistniałej sytuacji.

Także nie potrzebuję aby ktoś żałował, że postąpił tak a nie inaczej wobec mnie, skrzywdził


Nie chodzi o to by ktoś się kajał w worze pątniczym, głowę posypując popiołem. Ale o to by krzywdzący miał świadomość wyrządzonej krzywdy. O to by tak jak za każdym razem kiedy zdradzał i miał w d..ie partnera/kę, tym razem jego/ją uwzględnił. I jest to kluczowe, by nawet po rzdarzeniur1;, ta druga strona zauważyła w nas człowieka.

jak już wspomniałem, to w nas zachodzi przemiana, to dla siebie samych powinniśmy przebaczyć, aby powrócił stan przed zdradą


Zgadza się, przemiany zachodzą w nas, ale nie da się zmieniać rzeczywistości wokół. A rzeczywistość jest taka, że konkretny zdradzacz reprezentuje swoją osobą konkretną postawę i podejście do życia i innych ludzi. Nie można przebaczyć osobie, która tego przebaczenia nie chce, bo na jakiej kanwie to uczynić? W oparciu o co ją rrozgrzeszyćr1;? O swoje dobre chęci?
Natomiast przebaczyć można sobie wiele rzeczy, które się robiło/poświęciło w takim nieudanym związku i to też jest istotne w procesie kończenia związku.


Marto, a czego Ty oczekujesz od swego ex faceta?


Niczego nie oczekuję i niczego nie wymagam. Pisałam jedynie o warunkach, które musiałby spełnić, gdyby chciał rozliczyć przeszłość (gdybym miała oceniać szanse to na 99,9% mój ex nie spełni warunków wybaczenia - 0,1% zostawiam na nieprzewidziane sytuacje typu nowotwór, lęk przed śmiercią itp. - wtedy ludzie różne potrzeby mają). Są to po prostu nieuporządkowane karty mojego życia, które takie pozostaną. Ale inaczej być nie może r11; nie zmienię rzeczywistości we własnej głowie.


Skąd wiesz, że w mniemaniu Twojego pana wszystkie punkty nie zostały przez niego wypełnione?


Odpuszczenie win wg KK obejmuje zadośćuczynienie i bez niego sakrament jest nieważny, co oznacza, że odpuszczenie nie może odbyć się bez przynajmniej szczątkowego zaangażowania pokrzywdzonego. Jeśli kogoś obraziłeś przeproś, jeśli ukradłeś oddaj itd. Musisz załatwić sprawę ze swoim bliźnim. Nie możesz czynić grzechu, a potem odpuszczać go tylko w konfesjonale. Stąd nie może zaistnieć sytuacja, że on wypełnił te warunki, a ja o tym nie wiem.


Wg. Ciebie to frazesy, ale może dla niego to było stanięcie na wyżynach uzewnętrznienia się. Ko to wie...


Morfeusz, serio mówisz? serio, serio? Ja to widzę tak. Są w życiu rzeczy, które uznajemy za ważne. Stawiamy sobie te rzeczy jako priorytety. Możemy dla osiągnięcia tych celów wiele poświęcić, możemy... jeśli chcemy. I to jest jedyny warunek. Jeśli coś jest tego warte, jeśli tego chcemy, to nic nie stanie nam na przeszkodzie. Myślę, że uzyskanie przebaczenia dla człowieka uczciwego lub takiego, który chce stać się uczciwym powinno być priorytetem. Wyjaśnienie typu: rto jego wyżynyr1; w odniesieniu do inteligentnego człowieka jest niezasadnym usprawiedliwieniem. A fakt, że w danym przypadku osobie krzywdzącej nie zależy na przebaczeniu i rozliczeniu krzywd stawia tę osobę między ludźmi, z którymi ja nie chce mieć nic wspólnego. Dajmy na to: wiesz, że ktoś krzywdzi, okłamuje czy wykorzystuje inną osobę świadomie, dobrowolnie i nie uważa by robił coś złego r11; to zwisa Ci to? podasz mu rękę? Ja nie. I skrupulatnie trzymam się tego w swoim życiu. Nie ma spełnionych warunków, które pozwalają potwierdzić rehabilitację złoczyńcy r11; nie ma przebaczenia.

Nie wiem, może dlatego że jesteś kobietą i dlatego musisz prosto w twarz dostać taką odpowiedź jaką wymagasz dla przebaczenia. Konstrukcja mężczyzny uważa, że liczą się czyny i to powinna zrozumieć partnerka jako wyznacznik uczuć. Kobieta jednak potrzebuje dodatkowo słów (np. kocham cię), aby uwiarygodnić postawę partnera.


Morfeuszu, do przebaczenia muszę otrzymać prawdę (dlaczego napisałam powyżej). Czy uważasz, że w aspekcie zdrady powiedzenie rkocham cięr1; nie jest frazesem, powiem więcej, nie jest kłamstwem? Czyn - zdrada i słowo - kocham cię. Za słowem musi coś iść. Wszelkie wyznania służące ugłaskaniu partnera, próby manipulacji emocjami i ustawiania sobie wygodnej mety są pustosłowiem. I tylko naiwni (a w większości nimi byliśmy przynajmniej raz, a ja więcej) mogą czytać między wierszami frazesów poematy oraz doszukiwać się prawdy objawionej.
I nie mówmy tutaj o introwertycznej naturze mężczyzny i ekstrawertycznej naturze kobiety w zdrowym związku, bo to temat bez znaczenia w tym wypadku i na inne długie rozważania.

Więc nie pogodziłaś się z przeszłością. Twój stan wewnętrzny jest stabilny, ale do całkowitej równowagi sprzed zdrady trochę brakuje. W tym wypadku czas nie leczy ran. A taką postawą człowiek staje się więźniem we własnym ciele.


Ponownie mylisz etapy. Pogodziłam się w pierwszym etapie, nie czuję żalu, a moją równowagę wewnętrzną zapewnia złożenie kilku czynników. Między tymi czynnikami znajduje się również brak wybaczenia osobie, która moralnie nadal pozostaje wątpliwa. Gdybym podała mu rękę w tej sytuacji, raczej nie mogłabym spojrzeć w lustro. Natomiast fakt pozostaje faktem, że sprawa przebaczenia pozostaje otwarta i tak jak pisałam powyżej taka zapewne pozostanie.

Zależy czego oczekujemy od zadośćuczynienia. Czy teraz ex ma nadskakiwać nad Tobą i starać się to wszystko zrekompensować? W jaki sposób?


Morfeuszu, nigdy nie oczekiwałam skakania czy starań. Mi wystarczyłaby jedna szczera rozmowa, bez prób ugrania czegoś dla siebie, bez prób manipulacji, z odsłonięciem wnętrza tej osoby, jej motywów oraz świadomość tej osoby, że zadała mi ból. To chyba niewiele, ważąc zyski i straty z tej rozmowy, dla obu stron?


Wydaje mi się, że on uważa, że i tak nabroił, dostał karę, mógł Ci to jakoś wynagrodzić, ale nawet nie wie jak. Zresztą jesteś w innym związku, więc on odsunął się na bok. Nie znam Twojej sytuacji, gdybam.


Faktycznie gdybasz smiley Mój ex, to stary egoistyczny cap, który nigdy mnie nie kochał (albo kochał na swój sposób - na jedno wychodzi), a oznaki rmiłościr1; zaczął okazywać jak go wyrzuciłam ze swojego życia, a jeszcze większe oznaki i większą zapalczywość, kiedy zaczęłam pokazywać się z nowym facetem. Ot klasyka, płycizna i prymitywizm podszyty lękami. Jeszcze około 2 lat po chciałam rozliczyć przeszłość r11; niestety w każdej rozmowie, próbował mną manipulować emocjonalnie. Tak się niestety nie da rrozgrzeszaćr1;.


Marto, myślę, że samo przytoczenie pięć warunków sakramentu pokuty świadczy o tym, że nie pogodziłaś się ze zdradą. Nie możesz znieść, że tyle musiałaś znieść bólu, a on nawet nie stanął na wysokości zadania, aby starć się przynajmniej to zrozumieć. Dlatego te punkty, dlatego potrzeba konstruktywnej rozmowy, żeby osiągnąć to, czego oczekujesz, dlatego brak satysfakcji, aż wreszcie brak przebaczenia



Przytoczyłam 5 warunków ponieważ jest to znakomita psychologiczna instrukcja obsługi sytuacji kryzysowej zaistniałej między dwiema osobami, która prowadzi bezpośrednio do całkowitego rozwiązania problemu. Natomiast co do mnie, Morfeuszu, minęło już chyba 6 lat czy coś koło tego, a ja tego bólu po prostu nie pamiętam r11; jakieś 3 lata temu minął pierwszy etap, o którym pisałam. Owszem, sięgając pamięcią do tamtych czasów nie czuję się komfortowo. Coś tam z tyłu jednak jest nie załatwionego do końca. I tak jak myślę, bez udziału tego drugiego człowieka, będzie takie do końca mojego życia. W końcu jesteśmy sumą naszych doświadczeń.



This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 15 z 18 << < 12 13 14 15 16 17 18 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info