Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | ALFABET ZDRADY | B Biurowy Romans, Ból
Strona 7 z 8 << < 4 5 6 7 8 >
Autor RE: B - biurowy romans
Cristal
Użytkownik Postów: 38
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 08.06.10

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 07-07-2010 14:54
B jak ból!!Cholerny,nieprzemijający,dławiący,odbierający chęć życia,niesprawiedliwy,niezasłużony,zbyt ciężki,za długi pieprzony,ku....ki,nie na miejscu BÓL!!!Niech go szlag trafi,niech nigdy się nie pojawi w moim życiu,niech go nie będzie,niech zniknie...Ten obrzydliwy,zabijający BÓL.....................................................................
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: B - biurowy romans
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 27-02-2020 04:55
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: B - biurowy romans
diabelek25
Użytkownik Postów: 14
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 28.06.10

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 16-07-2010 10:49
niezapominajka napisał/a:
diabelek25 napisał/a:
wydaje mi się,że takie B-romanse są wynikiem wspólnie spędzonych godzin, może jakiś nie powodzen w domu i zwątpienia. A


Ja już wiem też jakie ja i Jego rodzina popełnili błędy, teraz jestem mądrzejsza o wiele ważnych dla mnie kwestii a chyba jeszcze ważniejszych dla Niego samego. Teraz wiem, co trzeba robić żeby czuć się szczęśliwą, nie tylko ja ale i On, czyli My. To działa! I życie po zdradzie istnieje, na pewno. Mówi się, że już nic nie będzie takie samo, ale nikt nie powiedział, że nie może być lepiej!

dokładnie, niestety przytrafiło się nam to, ale to nie znaczyże może z tego wszystkiego wyjść coś dla nas znacznie lepszego!
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: B - biurowy romans
Galland
Użytkownik Postów: 136
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 10.05.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 11-05-2011 13:15
Śliska sprawa z tym biurem, można sobie ostro popierniczyć w życiu swoim i innych. Przyznam, że byłem na krawędzi. Ona starsza, mężatka. Coś dziewczynie odbiło na moim punkcie, tak po prostu. No nie powiem, trochę mi też w serduchu pograło przez jakiś czas, cóż...Na szczęście w durny łeb się stuknąłem zanim do czegokolwiek doszło i przeszło. Zająłem się tym czym powinienem pracą i swoją dziewczyną. Takie klimaty są strasznie upierdliwe.
Biuro i w ogóle praca to zdradliwa pułapka. To coś co powinno stanowić tylko ułamek naszego życia, a rości sobie pretensje do wszystkiego, puchnie i pretenduje do pierwszego miejsca z całym swoim inwentarzem, w tym romansami. Trzeba myśleć i jeszcze raz myśleć, by nie wpaść po uszy.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: B - biurowy romans
ThisIsMe
Użytkownik Postów: 167
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 03.05.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 11-05-2011 13:37


Moja była tak biedna i skrzywdzona przez los (wtedy tak twierdził, dziś inaczej spojrzał na sprawę) że się nad nią ulitował, bo przecież jej brakowało bliskosc. Jak brakowało, to mogla się przytulic do pluszowego misia, zaznalaby troszkę ciepłai bliskosci,a nie do kogoś kto ma Żonę.


Dokładnie podobno tak było u mojego męża. Klasyk. Ona nieszczęśliwa u boku męża i on nieszczęśliwy przy mnie. Jakie to romantyczne. Tak się wzajemnie pocieszali.....

I faktem jest, że te wyjazdy integracyjne- gdzie de facto wszyscy ze wszystkimi, to porażka, ale w przypadku mojego męża to i branża jedna z najbardziej wyzutych z moralności jakiejkolwiek. Ale że on się w to wpasował- fascynuje mnie nadal.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: B - biurowy romans
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 11-05-2011 16:40
>>>Śliska sprawa z tym biurem<<< Zależy od czego jest biuro. Normalnie ludzie przychodą do pracy i robią swoje. A jak się zbliża godzina to siedzą bezproduktywnie i gapią się na zegar. No właśnie. Albo umilają sobie czas pogaduchami. Pieprzą o glupotach i opowiadają sobie różne rzeczy z życia wzięte. Wiem. Było nas dwóch na 10 kobiet w tym dwie szefowesmiley Co mnie obchodzą opowieści, że aktualny chłopak jednej z koleżanek zgwałcił jej kota. Albo co ona ugotuje na obiad i ile afrodyzjaków do tego wsypać. Kumpel wytrzymał dłużej. Biuro to syf. A szczególnie wieczorki zapoznawczo-poruchawcze takie same jak w sanatoriach. I szkolenia jak podejść klienta używając do tego uroku osobistegosmiley
Pewnie są jeszcze biura w których się pracuje. Tylko gdzie? Nie bez kozery przyjęło się określenie: "biurwy". Pewnie są wyjątki tak jak wszędzie. Ale wywlekanie życia rodzinnego w takich miejscach to jak podanie siebie na tacy. Chyba, że charakter ma się mocny i kręgosłup moralny nie skrzypi. Czego wszystkim życzę.
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: B - biurowy romans
minha_galera
Użytkownik Postów: 45
Stały bywalec

Pomógł: 0

Data rejestracji: 08.03.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 11-05-2011 18:51
No po prostu coś niesamowitego, że moja żona odeszła do kolegi z biura.....czuję się wyjątkowy.


smiley smiley


Taką balladę w słotny czas
W oberży "Trzy Korony"
Śpiewał mi hen w Dublinie raz
John Burton, John nad Johny
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: B - biurowy romans
ThisIsMe
Użytkownik Postów: 167
Uzależniony

Pomógł: 0

Data rejestracji: 03.05.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 14-05-2011 21:15
a ja głupia, pracownik biurowy, w męskim towarzystwie i NIC.....:| chociaż mój mąż uważa, że przyjaźń firmowa koniecznie równa jest romansowi..cóż każdy ocenia wg własnej miary.....
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 7 z 8 << < 4 5 6 7 8 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info